piątek, 19 lipca 2013

12. Rozdział 12

- To co, zmywamy się stąd?- zapytał spoglądając na nią z uśmiechem na twarzy.
- Jasne, tylko skoczę jeszcze do łazienki.- rzuciła odchodząc od stolika. Chłopak w tym samym czasie zawołał kelnera, prosząc go o rachunek, który już chwilę później był uregulowany. Gdy po dłuższej chwili dziewczyna wróciła, chwyciła go pod rękę i pociągnęła w kierunku samochodu.
- Justin, pojedziemy do galerii? Muszę kupić sobie sukienkę.
- Chodź!- odpowiedział z radością, że będzie mógł kupić sobie kilka nowych fullcapów i par butów. Obchodzili już któryś z kolei sklep w poszukiwaniu tej idealnej. W pewnej chwili dziewczyna wzięła do ręki sukienkę, która od początku wydawała się chłopakowi znajoma. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że taką sukienkę miała na sobie Karlie, gdy pierwszy raz ją odwiedził. Uśmiechnął się na samo wspomnienie. Dziewczyna chwyciła go za rękę ciągnąc go w kierunku przymierzalni.
Zniknęła na chwilę w niewielkim pomieszczeniu. Gdy się pojawiła zaczęła okręcać się wokół własnej osi!
- Jest idealna, nie uważasz?- zapytała z wyraźnym entuzjazmem. Chłopak przytaknął z uśmiechem na twarzy, ale gdy przed jego oczami pojawiła się Blondynka w tej samej sukience, uświadomił sobie, że to jak wygląda w niej Sam to pikuś. - Biorę ją! - dodała jeszcze i znowu zniknęła. Stojąc w kolejce rozmawiała z Justinem. Będąc już drugą osobą w kolejce zaczęła szukać portfela!
- Nie wzięłam go! Jak ja teraz za nią zapłacę.- powiedziała, a na jej twarz wkradł się smutek.
- Skoro tak Ci na niej zależy, pozwól, że będzie ona prezentem ode mnie.- rzucił, chcąc poprawić humor swojej towarzyszce.
- Naprawdę nie wiem jak mam Ci dziękować! Jest piękna!- oznajmiła radośnie tuląc się do chłopaka. Przez jego ciało przebiegły przyjemne dreszcze. Objął dziewczynę ramieniem i wtulił ją w siebie jeszcze mocniej.
- To na Tobie wygląda pięknie.- szepnął jej zmysłowo na ucho, na co ona cichutko zachichotała.
- To bardzo miłe. Dziękuję.- odpowiedziała kolejny raz tego dnia całując policzek chłopaka. - Co teraz robimy?- zapytała wykazując przy tym niemałe zainteresowanie.
- Hm, no nie wiem. Idziemy do parku? Może w końcu Ty opowiesz mi o tych kilku latach, w ciągu których się nie widzieliśmy, bo ja chyba powiedziałem już na ten temat wszystko co miałem do powiedzenia.- oznajmił i obdarzył Samanthę wyczekującym spojrzeniem.
- Tak jak mówiłam. Moje życie w ciągu tego czasu nie było, ciekawe, prawie nic się w nim nie działo. Chodziłam do szkoły, na kółko aktorskie, lekcje tańca. Spotykałam się z przyjaciółmi. Nie wiem, co jeszcze mogłabym powiedzieć.
- Spotykasz się z kimś?- zapytał bez chwili zastanowienia, za co skarcił się w myślach.
- Nie. Coś Ty!- powiedziała z uśmiechem.
***
Tego dnia jej budzik zadzwonił bardzo wcześnie. Mogłoby się wydawać, że zbyt wcześnie. Była bardzo niewyspana, co zapewne spowodowane było tym, że razem z Alexis siedziały do 3 oglądając głupie komedie romantyczne. Dzisiaj miały nie mieć dla siebie ani chwili czasu, Karlie od rana miała jechać na sesję z Francisco, a Alexis była zaproszona do Ciotki na kolację rodzinną. Przetarła zaspane w dalszym ciągu oczy i przeciągnęła się. Wstała z łóżka i wsunęła na swoje stopu ulubione, puchate kapcie. Przeszła do garderoby i zaczęła wielkie poszukiwania. Nie mogła zdecydować się co założyć. W końcu postawiła na czarną sukienkę od Chanel i szpilki Louis Vuitton w tym samym kolorze. Chwyciła w dłonie bieliznę i leniwym krokiem ruszyła w kierunku łazienki. Wzięła gorący prysznic, a następnie nasmarowała ciało ukochanym balsamem o zapachu kokosu. Ubrała się we wcześniej przygotowane ubrania i zabrała się za włosy. Na początku dokładnie je wysuszyła, a następnie zaczęła dokładnie im się przyglądać, zastanawiając się, co z nimi zrobić. Zdecydowała się zostawić naturalne fale. Oczy pomalowała jedynie tuszem do rzęs, nie robiąc nawet kresek. Była świadoma tego, że za chwilę i tak będzie musiała je zmywać, aby makijażystki mogły zaszaleć. Na sam koniec pomalowała usta ulubionym, malinowym błyszczykiem i delikatnie spryskała się ukochanymi perfumami. Podeszła do szafki z biżuterią i wyciągnęła z niej dwa srebrne pierścionki, naszyjnik z malutkim serduszkiem i delikatną bransoletkę. Spojrzała krytycznie w lustro i uznała, że wygląda dobrze. Skierowała się do kuchni, w której siedziała już Alexis, spożywająca przygotowany wcześniej posiłek. Spojrzała na miejsce obok i ujrzała, że przy nim również stoi talerz z kanapkami. Zaparzyła sobie kawę i z uśmiechem zajęła miejsce obok przyjaciółki.
- Dziękuję. Jesteś kochana, wiesz o tym?- zagadnęła po czym wzięła do ust pierwszy kęs kanapki.
- Wiem! - powiedziała z uśmiechem. - Mówisz to za każdym razem, gdy Cię odwiedzam!- dodała po czym zaczęła się śmiać. Modelka odruchowo spojrzała na zegarek i sama nie mogła uwierzyć w to co widzi. Szybko ugryzła ostatni kawałek kanapki, popiła łykiem kawy, a następnie ucałowała przyjaciółkę na pożegnanie i o mały włos nie zabijając się o własne nogi pobiegła w umówione miejsce.
- SPÓŹNIŁAŚ SIĘ O 25 MINUT! JAK TY TO ZROBIŁAŚ!- powiedział zbulwersowany Francisco, gdy dziewczyna wsiadała do jego samochodu.
- Normalnie.- odpowiedziała, nie bardzo przejmując się jego złością.
- Może byś się przywitała.- powiedział wskazując na policzek.
- Ta, cześć.- rzuciła zupełnie ignorując to co miał na myśli.
~~~
Cześć! Już na samym początku chciałybyśmy Was bardzo, ale to bardzo przeprosić za ten zastój na blogu. Był on spowodowanym moim (Annie) wyjazdem. Niestety nie miałam dostępu do internetu przez prawie dwa tygodnie. Na szczęście teraz rozdziały znowu powinny zacząć się pojawiać regularnie. I teraz mam ogromną prośbę do Was. Chciałabym aby każdy kto przeczyta ten rozdział zostawił po sobie komentarz, dla Was to naprawdę jest chwila, a nam daje ogromną motywację do pisania. Naprawdę. Bo aktualnie mamy wrażenie, że publikujemy to opowiadanie dla siebie, a to jest troszkę dobijające. Co do rozdziału, mam nadzieję, że Wam się spodobał. Następny pojawi się w przyszłą sobotę. 
Jeśli chcecie być informowani o nowych notkach to albo zostawcie nam w komentarzu nazwę swojego twittera, albo po prostu follownijcie @karliesworld
Dziękujemy za wszystko i kochamy Was! A&J

niedziela, 23 czerwca 2013

11. Rozdział 11

Justin cały poprzedni wieczór rozmyślał nad Karlie. Sam nie wiedział czemu, jednak myśląc o niej śmiał się sam do siebie. To jest naprawdę super mieć kogoś z kim ma się same dobre wspomnienia. To się nie zdarza i chłopak zastanawiał się jak to możliwe, że modelka nie kojarzy mu się z niczym złym. Przecież każdy ma jakieś wady, a ona zdawała się ich nie mieć. Mimo to chłopak nie mógł pozwolić, żeby zbyt bliska znajomość z nią przyćmiła go w jakiś sposób.
Tego ranka jednak, jego głowę zaprzątała zupełnie inna kobieta. Zupełnie różna od Karlie i szalenie pociągająca. Mimo swojej skromności i takiej zwyczajności, było w niej coś, co Justina do niej ciągło. Może to wspomnienia z dzieciństwa, o ukochanej dziewczynie. Może po prostu nie tyle go do niej ciągnie, ale bardziej ciekawi co robiła przez ostatnie lata i jak bardzo zmieniła się odkąd ostatnio się widzieli.
Dzisiaj Justin miał do załatwienia kilka spraw związanych z ważnym występem, oraz spotkanie z fanami w centrum handlowym. Wstał bardzo wcześnie i zaczął robić wszystko tak żeby zdążyć na spotkanie z Sam. Nie chciał jej znowu zawieść.
Koło 10 a.m. siedział w biurze swojego menagera, który omawiał sprawy techniczne z organizatorem show na które go zaprosili. Piekielnie się nudził i nie mógł się doczekać spotkania o 3 p.m. Nie zwracał uwagi na to o czym mówili i zaczął rozmyślać o różnych rzeczach, które przydarzyły mu się ostatnio i tych, które się niedługo wydarzą. Dzięki temu w niezwykle szybkim tempie na zegarkach wybiła godzina 11 a.m. i chłopak ze swoim menagerem kierowali się w stronę centrum handlowego, gdzie miało odbyć się spotkanie z fanami.
Z Belieberkami czas zawsze leci mu szybko, więc nawet się nie obejrzał a było po 2 p.m. Na szczęście spotkanie dobiegło końca i chłopak mógł odetchnąć z ulgą, że zdąży podjechać do pod szkołę Samathy zanim ona skończy lekcje.
Młody gwiazdor siedział za kierownicą swojego nowego samochodu i śpiewał wszystkie piosenki jakie leciały w radio, śmiejąc się sam do siebie z własnej głupoty. Cieszył się jak dziecko z głupiego spotkania z dziewczyną. Już dawno tak nie miał. To było niesamowite uczucie. Zdawało mu się, że może wszystko.
Widząc szary budynek szkoły, nastolatek zwolnił i już chwilę później zaparkował w wolnym miejscu na parkingu. Spojrzał na zegarek i zauważył, że przybył chwilę przed czasem. Wyjął ze schowka samochodowego, okulary przeciwsłoneczne. Przeczesał włosy przed lusterkiem aucie i założył okulary na nos. Wysiadł z samochodu i zamknął drzwiczki. Oparł się o maskę wdychając gorące, ale świeże powietrze. Chwilę później ze szkoły zaczęli wychodzić ludzie. Coraz większy tłum zbierał się koło Justina, którego nawet to nie mogło teraz zirytować. Pospiesznie szukał wzrokiem Sam, starając się zignorować coraz głośniejsze piski nastolatek. Kilka z nich podbiegło, bo chciało sobie zrobić z nim zdjęcie, niektóre prosiły również o autograf. Chłopak nie chciał odmawiać, nigdy tego nie robi swoim fanom, więc dosyć szybko podpisał się w każdym podanym mu zeszycie i zaczął pośpiesznie robić sobie zdjęcia z dziewczynami. Wszystkie fotki zrobił swoim Iphonem.
- Wstawie je dzisiaj na twittera. – powiedział im i miło się uśmiechnął, chowając telefon do kieszeni swoich opuszczonych spodni. Wtedy właśnie zobaczył osobę dla której tu jest i uśmiechnął się jeszcze szerzej, o ile to było możliwe. Próbował udawać wyluzowanego, chociaż tak naprawdę trochę się stresował tym spotkaniem. Sam nie wiedział do końca czemu. Przyjął pozycję jaką miał przed spotkaniem wszystkich fanek i rozmawiał z nimi o głupotach co chwilę, ukratkiem spoglądając na Samanthę.
Dziewczyna gdy tylko zobaczyła go opartego o maskę samochodu, w ciemnych okularach ze śnieżnobiałym uśmiechem, momentalnie przyspieszyła kroku, zostawiając swoje koleżanki z tyłu i szeroko się do niego uśmiechnęła. Zza jej pleców zaczęły dochodzić głośne piski, a ona jak gdyby nigdy nic podeszła do niego, witając się z nim całując go w policzek, na chwilę się przy nim zatrzymując. Spojrzała w oczy chłopaka i zobaczyła w nich radosne iskierki.  Posłała w jego kierunku jeszcze szerszy uśmiech, a po chwil szepnęła - jedziemy? - Przerywając tym samym panującą między nimi ciszę.
Brązowooki skinął delikatnie głową, dając znak, że się zgadza, a już po chwili stał przy drzwiach od strony pasażera otwierając je przed Samanthą. Zamknął je za nią i szybkim krokiem okrążył samochód i wsiadł do samochodu.  Nastolatki, które cieszyły się jego obecnością zaczęły buczeć, jedna się nawet popłakała, ale Justin posłał jej całusa, co dziewczyna odwzajemniła uśmiechem. Samantha odchrząknęła by zwrócić jego uwagę z powrotem na siebie.
- Gdzie chcesz jechać? Zgaduję, że jesteś głodna, co nie?- zapytał posyłając jej szczery uśmiech.
- Ba! Umieram z głodu! - odpowiedziała odwzajemniając uśmiech. Czuł się niesamowicie w jej towarzystwie, mimo że spędził z nią dopiero kilka minut. To wszystko wydawało się być idealne. Dziewczyna była śliczna, gęste rzęsy okalały jej duże oczy, a na nosie miała pojedyncze piegi dodające jej uroku. I zupełnie nie przejmowała się tym, że jest sławny, przecież znała go już tyle lat!  Brakowało mu tej swobody w rozmowach, jaka otaczała go w jej towarzystwie.
- No to może opowiesz mi co się u Ciebie działo przez te kilka lat.- zagadnął coraz bardziej niecierpliwiąc się na jej opowieść. Był tego ciekaw jak niczego innego.
- Nie działo się nic takiego. Jestem zwykłą nastolatką z nudnym życiem, nie to co Ty! Wielka gwiazda, znana na całym świecie! Bożyszcze nastolatek! Jak to jest być sławnym?- zapytała z zainteresowaniem, starając się odciągnąć rozmowę od jej osoby.
- To świetne uczucie, chociaż czasem bardzo męczące... - zaczął opowiadać.
***
- Karlie, Kochanie! Skup się! Nie mamy na to całego życia! Pokaz już za 5 dni! Musisz wypaść świetnie!- krzyczała Marie. Stresowała się tym pokazem bardziej niż jej podopieczna. Wiedziała, że jest on swego rodzaju bramą do wyższego szczebla kariery.
- Marie, uspokój się! Obie wiemy, że wypadnę świetnie i wzrok wszystkich osób tam zgromadzonych będzie spoczywał na mnie. Jak zawsze.- powiedziała znudzona tym wszystkim blondynka. Właśnie w tej chwili odczuła wielką potrzebę rozrywki. Chciała spędzić trochę czasu ze swoją najlepszą przyjaciółką, w końcu ta przyjechała do niej na 3 tygodnie, a prawie tydzień z tego już minął, mimo że dziewczyny spędziły ze sobą bardzo mało czasu. Myślami znajdowała się przy Alex. Postanowiła spędzić z nią jak najwięcej czasu żeby potem nie pluć sobie w twarz, że kolejny raz przez większość wizyty dziewczyna zdana była na samą siebie.
- Karlie, chciałam Ci kogoś przedstawić.- głos menagerki wyrwał ją z zamyślenia. Delikatnie potrząsnęła głową, aby odpędzić od siebie myśli, które krążyły po jej głowie i spojrzała przed siebie. Wysoki, szczupły, jednak dobrze zbudowany chłopak o niesamowitych oczach i cudownym uśmiechu wpatrywał się w nią pożądliwym wzrokiem. Prychnęła cicho pod nosem, mając nadzieję, że tego nie usłyszy. Przybrała swoją obojętną minę.
- Jestem Karlie, ale jestem pewna, że to już wiesz. - rzuciła chłodnym tonem, jednak chłopak nawet na to nie zareagował.
- Francisco. - powiedział z uśmiechem wyciągając w jej kierunku dłoń. W jej głowie zaczęło krążyć jego imię. Skądś je kojarzyła. Tego była pewna. Dopiero po chwili delikatnie uderzyła się w czoło.
- Czekaj, czy Ty przypadkiem nie jesteś modelem?- zapytała, a na jego twarz wkradł się jeszcze szerszy uśmiech.
- Tak, dlatego też tu jestem. Mamy wziąć udział we wspólnej sesji.
- Marie, chciałabyś mi coś jeszcze powiedzieć?- zapytała patrząc z ostrą miną na swoją menagerkę.
- Em, no tak jakby.. masz jutro sesję. Nie mówiłam Ci? Musiało wypaść mi z głowy.- odpowiedziała, a na jej twarzy pojawił się cień zakłopotania.
- Powiedz mi przynajmniej o której.- powiedziała w dalszym ciągu poddenerwowana.
- Podaj mi swój adres to po Ciebie podjadę.- powiedział uśmiechając się. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać czy jego uśmiech kiedykolwiek schodzi z twarzy. W prawdzie był naprawdę uroczy jednak z każdą chwilą coraz bardziej irytujący. Wywróciła oczami i chwyciła kartkę leżącą niedaleko, rozejrzała się w poszukiwaniu długopisu i już po chwili podała chłopakowi swój adres.
- Będę po Ciebie o 9. Nie spóźnij się!- rzucił. Normalnie pewnie by jej się to spodobało, jednak nie w tym wypadku Aktualnie jej myśli krążyły wokół brązowookiego. Sama nie wiedziała dlaczego tak jest. W jednej chwili przemknęło jej przez myśl, że już się za nim stęskniła. Ale jak to? Przecież widzieli się niecałe 24 godziny temu. Poza tym nie byli razem, prawda? Poza tym to Karlie, ona NIE TĘSKNI! Postanowiła wyjść na chwilę i zadzwonić do niego, żeby chociaż przez chwilę usłyszeć jego głos.
- Karlie, koniec przerwy! Wracamy do prób. - zarządziła Marie. "To ja miałam jakąś przerwę?" przemknęło przez jej myśl. Nie chcąc jednak powodować kolejnej kłótni po prostu wykonała polecenie menagerki i znowu zaczęła bezsensownie krążyć po holu ćwicząc przy tym różne miny.

- O! Ta mina jest świetna! Jeśli przejdziesz z nią przez wybieg, spełnisz swoje zadanie i przyciągniesz uwagę wszystkich gości!
~~~
Przepraszamy za błędy i mamy nadzieję, że Wam się podobał. 
A&J 

niedziela, 16 czerwca 2013

10. Rozdział 10

Spojrzał na wyświetlacz telefonu i zniecierpliwiony dwugodzinnym oczekiwaniem na wizytę u prywatnego lekarza, przewrócił oczami. Westchnął z rezygnacją czując upływ kolejnej chwili, pragnąc jak najszybciej wrócić do domu i położyć ukochaną siostrzyczkę do łóżka.
- Just...- Jazzy położyła malutką rączkę na splecionych ze sobą dłoniach chłopaka, zwracając tym jego uwagę. Spojrzał na nią z uśmiechem, sadzając ją sobie na kolanach. Delikatnie oparła główkę o klatkę piersiową Justina, bawiąc się jego kciukami. Po kilkudziesięciu minutach w końcu padło ich nazwisko, co zmusiło chłopaka do obudzenia śpiącej na jego kolanach kruszynki. Wziął ją a ręce idąc w kierunku gabinetu, w którym przyjmował ich lekarz. Usadził dziewczynkę na kozetce po czym sam usiał na stojącym nieopodal krześle. Dokładnie opowiedział doktorowi co dolega Jazzy, a następnie za jego poleceniem rozebrał koszulkę dziewczynki umożliwiając jej osłuchanie. Chwilę później z powrotem nałożył jej koszulkę po czym wziął ją na ręce i usadził na swoich kolanach, gdzie dziewczynka czuła się najlepiej.
Po wszystkim lekarz dał chłopakowi receptę na różnego rodzaju syropy i witaminy
oraz dokładną rozpiskę co podawać o jakiej porze. Mimo wszystko wytłumaczył mu raz jeszcze wszystkie zalecenia, których wysłuchał ze szczególną uwagą starając się zapamiętać każdy detal, co chwilę przytakując głową. Po zakończonej wizycie szczerze podziękował doktorowi i z siostrą na rękach udał się do samochodu. Posadził ją w foteliku na tyle samochodu i dokładnie przypiął pasami. Pół godziny później zaparkował pod sporych rozmiarów domem. Po drodze zdążyli wstąpić do sklepu aby wykupić lekarstwa i kupić dziewczynce ogromnego misia, który znacznie poprawił jej humor.
*tymczasem u Karlie*
- Słuchaj.. Mam tutaj parę umów, które musi podpisać Justin w związku z waszą współpracą. Niestety nie mogę tego załatwić. Wiem, że masz tylko 2 godziny przerwy, ale podjedź do niego i mi to załatw, dobra?- zapytała Marie na co dziewczyna spojrzała na nią spod byka, nie mając najmniejszej ochoty na wykonanie jej prośby.
- Dobra.. tylko zapisz mi gdzieś jego adres, bo nie wiem gdzie on mieszka. - powiedziała z niechęcią.
- Dam ci mój samochód, tylko uważaj i go nie rozbij.- rzuciła, mrucząc ostatnie słowa pod nosem, chwytając w dłoń pierwszą lepszą kartkę i zapisując na niej adres chłopaka. Chwilę później chwyciła dokumenty, które miała zabrać, klucze i kartkę z adresem i udała się w kierunku samochodu menagerki. Po drodze wpadła na - jak jej się wydawało - genialny pomysł. Wyciągnęła z torebki telefon i wybrała numer chłopaka. Odebrał dopiero za trzecim razem.
- Halo?- powiedział do słuchawki prawdopodobnie nie zdając sobie sprawy z tego, z kim rozmawia.
- Mam ci do podrzucenia pare świstków, nie mógłbyś po nie przyjechać?- zapytała bez zbędnego owijania z bawełnę.
- Nie mogę teraz. Jestem na serio uziemiony w domu na jakiś czas. Przyjechałbym, ale nie mogę stąd w żaden sposób wyjść, więc jak będę miał chwilę później to podjadę. – tłumaczył się.
- Okay. – odpowiedziała.– Nie przeszkadzam w takim razie. Do zobaczenia. – dodała po chwili po czym cmoknęła do telefonu wywołując śmiech chłopaka i rozłączyła się. Ostatecznie postanowiła załatwić to sama i szybkim krokiem udała się do samochodu. Po około 15 minutach już parkowała pod willą Biebera. Podeszła do drzwi frontowych i nacisnęła dzwonek po lewej stronie drzwi. Już chwilę później usłyszała zbliżające się kroki. Drzwi delikatnie się uchyliły, a w nich pojawił się Justin trzymający małą dziewczynkę na rękach. Na twarzy dziewczyny pojawiło się zdezorientowanie. Nie miała pojęcia kim była ślicznotka trzymana przez chłopaka. Pierwszą rzeczą jaka przyszła jej na myśl było coś niezbyt prawdopodobnego. Bieberowi nie udałoby się przecież ukryć przed światem faktu, że ma dziecko. Zganiła się za swoje myśli. Justin uśmiechnął się na jej widok i przesunął delikatnie w bok zapraszając do domu. 
- Cześć, jestem Karlie, a Ty?- zapytała posyłając słodki uśmiech w kierunku dziewczynki.
- Jazzy.- odpowiedziała zawstydzona chowając twarz w ramionach chłopaka.
- Nie wstydź się mała. To ta Karlie o której ci opowiadałem. Moja koleżanka. - Karlie zaśmiała się nerwowo, a w jej głowie zaczęły krążyć myśli: "co jeżeli to jest jego córka i on szuka matki dla niej i opowiadał jej o mnie. O MÓJ BOŻE!! On jej o mnie opowiadał, co oznacza tylko jedno… zakochał się we mnie i chce stworzyć prawdziwy dom. JA JESTEM ZA MŁODA!". Potrząsnęła głową starając się je odrzucić.
- Justin.. kiedy wróci mama? – Jazzy spytała cichutko Bieber, na co dziewczyna odetchnęła z ulgą..Po chwili w jej głowie zaczęły rodzić się kolejne pytania. Dalej nie potrafiła zrozumieć sytuacji w jakiej się znajdowała, a jej myśli zaczęły robić się coraz dziwniejsze: "To co tu jest kurde grane? Jakiś trójkąt chcą zrobić?! O NIE NIE NIE!! Nie będzie się tu takich rzeczy przy dziecku wyprawiało!"
- Mama z Jaxonem, wrócą za godzinę. Powinnaś się jeszcze przespać, bo jesteś chora. – pocałował ją w czoło, a Karlie poczuła się słabo. "To jest jeszcze jakiś chłopiec? Nie ogarniam tego. Umrę."- myślała. Chłopak zaniósł dziewczynkę na górę. Gdy wrócił gestem ręki zaprosił Karlie do salonu.
- Moja siostra jest przesłodką istotą, zwłaszcza wtedy gdy chce jej się spać. – zaśmiał się i wskazał dziewczynie miejsce na sofie. Gdy tylko usłyszała, że nazywa on dziewczynkę siostrą odetchnęła z ulgą i usiadła we wskazanym przez niego miejscu.
- Bardzo słodka dziewczynka. Mam nadzieję, że będę miała okazję ją jeszcze lepiej poznać.– posłała w kierunku chłopaka uśmiech, a on kiwnął głową na tak.
- Z pewnością.– seksownie mrucząc jej do ucha.. – To co cię do mnie sprowadza? – spytał bardzo oficjalnie odsuwając się od niej.
- Mam jakieś papierki, które musisz podpisać. Marie nie miała czasu, więc wysłała mnie. – wyjaśniła szybko.


- Miałem nadzieję, że wyznasz mi miłość i będziemy się namiętnie kochać na kanapie, a ty mi o jakichś papierkach. Pff.. – powiedział poważnie, kładąc się na jej udach. – To co? Może jednak? – spytał bawiąc się dłonią dziewczyny, co chwilę składając na niej delikatne pocałunki, co wydawało jej się dziwne ze względu na łączące ich relacje. Zignorowała jednak tę myśl i wolną dłoń wplotła we włosy chłopaka po czym zaczęła się nimi bawić.
- Oh Bieber! – westchnęła cicho, a zaraz potem się zaśmiała. – Po cholerę ja tu jeszcze siedzę? – spojrzała w dół na twarz chłopaka leżącą na jej kolanach.
- Bo za mną tęskniłaś i to jest taka nasza gra wstępna na dzisiaj? – powiedział pytająco i podniósł się do góry. – Chodź do mnie skoro już tu jesteś. – uśmiechnął się i wskazał ręką na schody. Poszłam w wyznaczonym kierunku i chwilę później byliśmy u niego w pokoju.
- To co Bieberku.. podpiszesz mi te pap.. – Karlie nie zdążyła dokończyć, bo Justin zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem. Nie przestając jej całować, rzucił ją na swoje dwuosobowe łóżko. Jego ręce były wszędzie, ale dziewczyna nie była mu dłużna. Zaczęła podnosić jego koszulkę i jednocześnie zachłannie całować jego szyję. Wtedy właśnie usłyszeli skrzypnięcie drzwi.
- Justin.. chce mi się kupkę. – mała Jazzy weszła do pokoju i podeszła do łóżka. – to twoja dziewczyna? – spytała z ciekawością.
Bieber był zmieszany i szybko usiadł poprawiając swoją koszulkę. Karlie zrobiła to samo i uśmiechnęła się do dziewczynki.
- Nie kochanie. To moja koleżanka z pracy. – powiedział schylając się do niej. – yyy.. Karlie.. to my zaraz, znaczy ja.. zaraz wrócę. Idziemy zrobić kupkę. – powiedział do swojego gościa i zakłopotany wyszedł z małą siostrzyczką na rękach.
Modelka zaśmiała się sama do siebie i położyła się plackiem na łóżku. Zapach, który poczuła był strasznie pociągający i przypominał jej zapach jej pościeli po nocy z Bieberem. Mogłaby tak leżeć cały dzień, ale Justin w końcu wrócił.
- Ręce umyłeś mam nadzieję.. – zaśmiała się Karlie, kiedy chłopak zamykał za sobą drzwi.
- Nie musiałem ich myć, bo mama z moim młodszym bratem wrócili na czas do domu. – powiedział przekręcając klucz w drzwiach.
-Czyli się wykręciłeś od kupki.. – uniosła brew i szturchnęła go w ramię. – Zaraz muszę wracać, więc podpisz te dokumenty w końcu. – zasugerowała mu i położyła się znowu na łóżku.
- A co będę za to miał? – dopytywał się piosenkarz skacząc koło niej na posłaniu.
Nie odpowiedziała mu na pytanie, więc położył się na niej i zaczął ją delikatnie całować po kościach policzkowych.
- Tak się zastanawiam Bieber, czy my aby nie za dużo razy pieprzyliśmy się jak na tak krótką znajomość? Poza tym dobrze wiemy, że publicznie nie potrafilibyśmy siebie nawzajem znieść.. – dziewczyna mówiła, ale chłopak zszedł tylko z pocałunkami na szyję. –Justin. – powiedziała, bo ją olał.
- Musisz psuć tak miłą chwilę? – podniósł na nią wzrok, a ona rozluźniła się i opadła na poduszkę. Bieber natomiast wrócił do poprzedniej czynności tym razem złączając ich wargi.
- Nie miałeś mi czegoś podpisać? – wysapała po chwili, przerywając tym samym gorący pocałunek.
- Ohh Zamknij się! – chłopak zsunął się z modelki i teraz leżał obok, nie na niej.
Spojrzała w górę na czarny sufit pokoju swojego… przyjaciela? Nie, raczej znajomego. Zastanawiała się o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego Bieber tak bardzo ją kręci. Ona go nawet nie zna, w sumie sama nie wie czy go lubi. Ich pierwsze spotkanie nie było najlepsze i za każdym razem jak pokażą się razem publicznie, można domyślić się, że będą się nienawidzić. Za bardzo zależy im na sławie, żeby pozwalać na przyćmienie przez kogokolwiek. Nie ważne, czy byłby to przyjaciel czy ktoś z rodziny. Tym bardziej jeśli byłby to ktoś z nawet nie bliskich znajomych.
Dziewczyna wyrwała się z zamyślenia i spojrzała na chłopaka leżącego obok niej. Szturchnęła go łokciem, ale on odwrócił głowę w bok.
-Ej! – znów go szturchnęła i tym razem nie zrobił nic. – Obraziłeś się? – spytała pochylając się nad nim.
Nie odpowiedział nic, więc pocałowała go w usta. Wtedy on objął dłońmi jej talię i przyciągnął do siebie.
-Zachowujemy się jak para. – szepnął chłopak po chwili kiedy to on znowu był nad nią.
- Wiem, ale nią nie jesteśmy i nigdy nie będziemy. – uśmiechnęła się do niego ze szczerością, co młody piosenkarz z chęcią odwzajemnił.
- Wiem, że to głupio zabrzmi, ale cieszę się, że podchodzimy do tego tak samo. – cmoknął ją w usta. – to gdzie masz te papiery? – spytał chcą z niej zejść, ale tym razem to ona przyciągnęła go do siebie i zaczęła namiętnie całować.
- Justin gdzie jest.. umm przepraszam. – do pokoju weszła matka Justina.
- Cześć mamo. – chłopak uśmiechnął się schodząc z lekko zarumienionej dziewczyny. – to jest Karlie. Pracujemy razem.. – powiedział, chociaż dokładnie zdawał sobie sprawę z tego jak głupio to brzmi. Przecież ludzie pracujący ze sobą, nie siedzą u siebie w domu i nie całują się w ten sposób, ale nie wiedział co ma powiedzieć. W końcu to co powiedział było prawdą, chociaż trochę dziwną, ale prawdą.
- Dzień dobry. – powiedziała modelka z nieśmiałym uśmiechem, co było do niej zupełnie nie podobne. Jednak kobieta w średnim wieku, nie wiedzieć czemu, strasznie ją zestresowała.
 - Dzień dobry. To ja wam nie przeszkadzam. – uśmiechnęła się i nie czekając na odpowiedź, wyszła.
Justin znowu pochylił się nad dziewczyną, żeby złożyć na jej ustach kolejny pocałunek, jednak ona lekko go odepchnęła i usiadła poprawiając pomiętą bluzkę.
- Muszę już wracać. Moje przerwa kończy się.. – spojrzała na zegarek i bardzo szybko podniosła się z miejsca. – 30 minut temu się skończyła! Zabiją mnie. – powiedziała i usiadła znowu.
Chłopak wziął papiery i przeglądając pośpiesznie, podpisał je.
- Dziękuję. Zadzwoń czy coś.  – powiedziała i chwyciła za klamkę, gotowa do wyjścia. Jednak Bieber przyciągnął ją do siebie tak, że siedziała teraz na jego kolanach.
- Jasne. Ja zadzwonię, a ty znowu nie odbierzesz. – powiedział robiąc smutną minkę. – albo napiszę smsa, a ty mnie olejesz. Justinkowi jest smutno. – powiedział robiąc w jej stronę Dziubek.
- Oj przestań. Jakoś się spotkamy niedługo. – cmoknęła go w nos, olewając wystawione wargi, czekające na pocałunek.
Piosenkarz z grymasem pomógł jej wstać i odprowadził do drzwi wejściowych.
- Do zobaczenia. – powiedziała do niego i słodko się uśmiechnęła.

~~~


Dziękujemy za odwiedziny i komentarze. ;) Nie miałyśmy czasu, żeby dodać rozdział wczoraj, za co serdecznie przepraszamy. <3 Kolejna notka pojawi się za tydzień i dodamy ją razem w Łodzi :D u mnieee! ;) Annie przyjeżdża na moją imprezę z okazji 18 urodzin, będzie chlanie.. ale zanim to się stanie, dodamy rozdział ;D
Nie mam pojęcia co Wam tu jeszcze napisać...
Chciałybyśmy, żeby nasze opowiadanie podobało się chociaż kilku osobą. Więc jeśli czytasz, napisz co myślisz o rozdziale. :) Będziemy bardzo wdzięczne. 

Juka&Annie

+ jeśli chcecie być informowani o nowych notkach po prostu kliknijcie follow na naszym koncie @karliesworld lub zostawcie w komentarzu nazwę swojego twittera <3

niedziela, 9 czerwca 2013

09. Rozdział 9

- Halo? – Samatha odeprała po trzech sygnałach.
- Cześć. – Justin uśmiechnął się sam do siebie. – Miałabyś czas spotkać się ze starym przyjacielem? – spytał skubiąc kawałek białej, obcisłej koszulki.
- Jasne. Przyjedziesz po mnie pod szkołę za dwa dni? Kończę zajęcia koło 3 po południu.- zaproponowała.
- Nie ma sprawy, wyślij mi adres smsem. – mówił ożywiony.
Jeszcze chwilę pogawędzili i dziewczyna się rozłączyła.
Sam jest niską brunetką, o ciemno-brązowych oczach. Justin miał do niej wielki sentyment. Jego pierwsza, nieodwzajemniona miłość. Minęło sporo lat, ponieważ kiedy Justin zaczynał karierę, jej już od ponad roku nie było w jego życiu. Stracili kontakt, on sam nie wie dlaczego i myślał, że to już na zawsze, że nigdy jej nie spotka, a teraz jest bardzo ciekaw jak potoczyło się jej życie.
***
Dźwięk smsa rozniósł się po całym pomieszczeniu, jednak nikogo w nim nie było i chwilę później można było słyszeć ciszę i jakieś przytłumione odgłosy dochodzące z końca korytarza.
- Karlie! Skup się! Za tydzień masz pokaz w Paryżu i musisz do niego ćwiczyć! Jezu! Co z tym dzieckiem się dzieje! – krzyczała Marie.
- Dobra. Jasne, ale w moim domu czeka na mnie przyjaciółka, więc trochę mi się spieszy. – odwarknęła.
- Trochę profesjonalizmu dziewczyno. Nie jesteś tutaj znowu taka strasznie ważna.. – zaczął menager Biebera, który wyłonił się zza kilku innych osób.
- Oh cóż! Założymy się? – zakpiła z niego. Dziewczyna od dawna, nie miała szacunku prawie do nikogo. Nie ważne czy starszy i czy bardziej doświadczony, ona musiała być górą. – Beze mnie nie zrobilibyście nic. Jestem wam potrzebna. – mówiła opanowana z lekkim uśmiechem.
- Wiesz ile dziewczyn chciałoby być na twoim miejscu? Wcale nie jesteś tak bardzo od nich lepsza, po prostu musiałyby trochę poćwiczyć, ale byłyby na pewno bardziej wdzięczne niż ty za taką szansę. Bo wystąpienie w dwóch najważniejszych kreacjach wieczoru na pokazie jednego z najwybitniejszych projektantów na świecie jest ogromną szansą. – menegerka próbowała jej objaśnić kilka spraw.
- Nie gorączkuj się Marie. Gdyby można było mnie tak łatwo zastąpić jakąś pierwszą lepszą, to dawno byście to zrobili i nie wciskajcie mi kitów o jakiejś zasranej wdzięczności. Możemy robić te cholerne zdjęcia?! – krzyknęła. – spieszy mi się.
***
- Jutro masz cały dzień przymiarki, więc nic nie planuj. Wszystko musi być idealne na za tydzień. – Marie zatrzymała ją, kiedy ta przekraczała próg budynku. – dwa dni przed wyjazdem też musisz mieć przymiarki i pamiętaj! Nie możesz przytyć! - ostrzegła ją tymi słowami co zwykle przed ważnym pokazem.
Modelka skinęła głową i skierowała się do przejścia dla pieszych po prawej stronie od wyjścia ze studia. Włosy lekko powiewały jej na wietrze spowodowanym zbyt szybkim ruchem aut. Spojrzała na swój telefon, ale rozładował się on, więc schowała go do torebki i ruszyła przed siebie. Była zdziwiona, że o tej porze nie widzi zatłoczonych ulic Nowego Jorku, a prawie puste ulice przez które co jakiś czas z wielką prędkością przejeżdża auto.
- Bieber ma w pobliżu koncert, czy jak? – szepnęła do siebie zdziwiona niecodziennym zjawiskiem. Ruszyła przez przejście dla pieszych od razu kiedy zobaczyła zielone światło. W pewnym momencie usłyszała szybko pędzący samochód w jej stronę, więc odskoczyła do tyłu z przerażeniem i kiedy ponownie z przerażeniem spojrzała przed siebie, nie zobaczyła już nic.
- No z takim wyrzutem, to doleciałabym do Biebera na scenę. – szepnęła zlękniona, a zaraz potem zaczęła się śmiać z własnej głupoty. Kto normalny po uniknięciu śmierci myśli o tym jak daleko jego ciało poleciałoby, gdyby rozpędzony samochód w nie uderzył. Raczej nikt o zdrowych zmysłach.
Karlie rozpromieniona poszła przed siebie i bardzo szybko znalazła się pod swoim domem.
- To co Alex?! Na zakupy?! – dziewczyna krzyknęła wchodząc do mieszkania. – Nie uwierzysz, co mi się przed chwilą przytrafiła – zaczęła się cicho śmiać. – co tak ładnie pachnie? – rozebrała się z płaszczyka, buty ustawiła równo na wycieraczce i skierowała się do kuchni. Po drodze podziwiała swoje CZYSTE mieszkanie. Ono takie nie było odkąd się tu wprowadziła.
- Wow. – skomentowała błyszczące panele w holu, po czym przeszła do jej celu.
W kuchni było jeszcze lepiej, poza tym przepięknie pachniało pysznym domowym obiadem, którego tak naprawdę nie jadła od ponad roku.
- Cześć. – przywitała ją przyjaciółka pokazując na krzesło przy blacie. – siadaj i jedz, bo ci wystygnie. – uśmiechnęła się do niej i zdjęła fartuszek.
- To ja miałam w tym domu jakiś fartuch? – zdziwiła się blondynka i zaczęła jeść posiłek.
- Tak, leżał z nie używanymi jeszcze ręcznikami.
- Alexis. – modelka usiadła prosto i przestała przeżuwać kęs, który przed chwilą znalazł się w jej ustach. – nie potrzebnie sprzątałaś. Jak mi wstyd.. mogłam sama to zrobić przed twoim przyjazdem. Wiedziałam, że o czymś zapomniałam! – krzyknęła i uderzyła się w czoło.
Brunetka się z niej śmiała i jednocześnie wyszła z kuchni.
- Za 30 minut jedziemy na zakupy, moja zapracowana przyjaciółko. – krzyknęła z łazienki.
Karlie zaczęła myśleć o tym jak się wygłupiła przed Alex. Po zjedzeniu dokładnie pozmywała naczynia, osuszyła je i schowała do odpowiedniej szafki.
Dwadzieścia minut później obie były odświeżone i gotowe do ogromnych zakupów.
~~~
Cześć Wszystkim! Tu Annie. Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał. Przepraszam, że  pojawia się on z takim opóźnieniem, ale miałyśmy w ostatnim czasie sporo na głowie. Ponadto zaczęłyśmy się zastanawiać nad tym, czy ktokolwiek czyta nasze opowiadanie. Jeśli macie chwilkę czasu to napiszcie nam co o nim sądzicie, co możemy poprawić i tak dalej, proszę. To dodaje powera i chęci do pisania, wierzcie mi na słowo. Dziękujemy za wszystko i kochamy Was <3 

Juka&Annie

+ jeśli chcecie być informowani o nowych notkach po prostu kliknijcie follow na naszym koncie @karliesworld lub zostawcie w komentarzu nazwę swojego twittera <3

sobota, 25 maja 2013

08. Rozdział 8


- Alex, kochanie, przystopuj z tymi drinkami troszeczkę. – Karlie upomniała towarzyszkę, która od godziny piła drinka za drinkiem. Ta jednak machnęła na nią ręką i odeszła. – Aha. – skomentowała to odwracając się do tyłu.
- Właśnie Ciebie szukałem, Królewno. – powiedział Bieber mierząc ją wzrokiem od góry do dołu. – Łaaadnie. – złapał ją za biodro. – chciałbym cię pocałować, ale jest tu tyle ludzi, a ja nie chcę robić skandalu w prasie. – szepnął do niej.
- To nawet lepiej. Chodź do baru, możemy udawać, że prawie się nie znamy. – uśmiechnęła się do niego cwaniacko. Chłopak z jękiem poszedł za nią. Postawił jej drinka, a sam zamówił colę.
- Sorry bejb, ale jestem autem. Ktoś musi odwieźć ciebie i tą.. – spojrzał na dziwnie tańczącą dziewczyną ze szklanką w dłoni. - … całą Alexis. – skrzywił się. – jesteś o wiele bardziej przyzwoita. Co ona w ogóle robi? – szepnął nachylając się do dziewczyny.
- Może i tak, ale ja jestem osobą publiczną, gdybym nie była, zapewne tańczyłabym teraz obok niej. – uśmiechnęła się do niego. – jakoś musi się rozerwać po tylu miesiącach nauki.
- Może i masz rację, ale nadal twierdzę, że jest dziwna. Jeszcze jednego drinka? – zaproponował jej.
- Jeśli chcesz się ze mną przespać, to po prostu powiedz. Nie musisz mnie upijać. – zaczęła się z niego śmiać.
- Chcę być po prostu miły. Dokładnie wiem co zrobić, żeby się z tobą przespać. – położył dłoń na jej kolanie. Zaraz potem ją zabrał i zamówił jej ulubionego drinka.
- Bieber, zatańcz ze mną.- szepnęła seksownie do ucha chłopaka, dopijając ostatni łyk kolejnego drinka, po czym wstała i zaczęła ciągnąć go w stronę parkietu. Przetańczyli razem kilka piosenek. Już mieli wychodzić z klubu, gdy dj włączył jej ukochaną piosenkę. Posłała Justinowi proszącą minę, na co ten zabawnie przewrócił oczami i objął dziewczynę w talii. Karlie oplotła dłońmi kark chłopaka i wtuliła głowę w jego szyję. Czuli się dziwnie, jakby byli zupełnie sami w Sali całkowicie zapełnionej tłumem ludzi.
***
- Położysz ją w tamtym pokoju? Prooszę. – powiedziała posyłając w kierunku chłopaka uroczy uśmiech. Justin zaśmiał się serdecznie i udał się we wskazanym kierunku. Po chwili wrócił z szerokim, cwanym uśmiechem dodał – chyba, należy mi się jakaś nagroda.. – powiedział przysuwając się do niej.
- Jasne.. weź sobie coś, a ja idę pod prysznic. – dziewczyna udała, że nie zrozumiała aluzji śmiejąc się w duchu. Prychnął na nią i szybkim ruchem pociągnął ją za dłoń, tak że razem wylądowali na łóżku.
- Coś ci z tym żartem nie wyszło – zaczął całować ją po szyi. – po co kończyć ten wieczór tak wcześnie? – rzucił ją na łóżko i zakrył ich kołdrą.
***
- Karlie!!! – krzyczała Alexis szukając przyjaciółki po całym mieszkaniu. Gołym okiem widać było, że miała ogromnego kaca. Nawet nie pomyślała, że jej przyjaciółka może znajdować się w swoim własnym pokoju, więc wróciła do łóżka i zasnęła ponownie. Karlie obudziła się około godzinę później. Przetarła zaspane oczy i spojrzała na chłopaka.
- Jeszcze trochę i tu zamieszkasz.- powiedziała z uśmiechem. - Mam nadzieję, że Alexis jeszcze śpi.- dodała po chwili zdając sobie sprawę z obecności przyjaciółki w apartamencie.
- Dzień dobry, Królewno. Ja też uwielbiam budzić się przy Tobie. I tak, wiem, że wczorajsza noc była niesamowita.- rzucił sarkastycznym tonem, na co blondynka z szerokim uśmiechem na ustach przewróciła oczami.- A wracając do tematu, po tym ile wczoraj wypiła przypuszczam, że spokojnie możemy iść pod prysznic.- rzucił zabawnie poruszając brwiami.
- Spoko. Idź pierwszy.- odpowiedziała, próbując zrobić chłopakowi na złość i zaśmiała się serdecznie. Brunet bez dłuższego zastanowienia wziął dziewczynę na ręce i razem udali się do łazienki.
***
- Justiiin, pojedziesz po świeże bułki?- powiedziała uśmiechając się szeroko i rozczesując swoje długie, blond włosy.
- A mam inne wyjście?
- No właśnie chyba nie. - puściła mu oczko i delikatnie cmoknęła jego nos. Chłopak pokręcił głową z dezaprobatą i z uśmiechem ruszył w kierunku drzwi wyjściowych. Z uśmiechem na ustach szedł w kierunku ulubionej piekarni, nucąc pod nosem jedną ze swoich piosenek. Wracając przypadkiem wpadł na kogoś.
- Justin?- z transu wyrwał go delikatny, kobiecy głos. Spojrzał na dziewczynę wypowiadającą te słowa i przez chwilę jej się przyglądając, próbował przypomnieć sobie skąd ją zna.
- Sam?- zapytał niepewny. Na jej twarz wpełzł niepewny uśmiech.
- Jednak pamiętasz koleżankę z dzieciństwa.
- Jak mógłbym zapomnieć?- uśmiechnął się w jej kierunku. - Wiesz co, strasznie się spieszę, zapisz mi swój numer, odezwę się jak tylko znajdę chwilkę. - dodał, wyciągając telefon z kieszeni.
***
W całym apartamencie rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Śmiejąc się z przyjaciółki odchorowującej poprzedni wieczór otworzyła drzwi.
- Dawno Cię nie widziałam, Bieber.- powiedziała puszczając chłopakowi oczko.
- Tsa, rzeczywiście bardzo dawno. Cześć.- odpowiedział i ucałował jej policzek.- Mam świeże drożdżówki!- dodał radośnie zgrabnie wymijając dziewczynę, śmiejącą się z jego dziwnego zachowania.
- Co chcecie do picia?- zapytała wchodząc do kuchni.
- Kakao!- odpowiedzieli prawie jednogłośnie. Z uśmiechem zjedli śniadanie cały czas rozmawiając i żartując.
- Nie masz jakiegoś spotkania z fanami czy czegoś?- zapytała bruneta z uśmiechem, chcąc spędzić trochę czasu z przyjaciółką.
- Nie mam, ale nie martw się, zrozumiałem aluzję i już się zmywam..- opowiedział. - na razie, Alexis.- rzucił na odchodne. - Odezwij się jak znajdziesz dla mnie trochę czasu, co?- szepnął Karlie do ucha i delikatnie musnął policzek dziewczyny, po czym zniknął za drzwiami.
- No, to mamy czas tylko dla siebie!- oznajmiła radośnie wchodząc do salonu.
- Czyli możemy pogadać.- powiedziała z uśmiechem Alexis.
- Co masz na myśli?- zapytała ze zdziwieniem spoglądając na przyjaciółkę.
- Co Was łączy?
- Nic.- odpowiedziała, ale widząc zacięty wzrok brunetki ciągnęła.- Przyjaźnimy się. Nic więcej.
- Nic? Bo mam wrażenie, że on tu nocował. - powiedziała z cwanym uśmiechem.
- Nie, no co Ty. - odpowiedziała unikając wzroku przyjaciółki, co ta podsumowała miłym śmiechem i zmieniła temat. Siedziały na kanapie w dziwnych pozycjach i oglądały kreskówki.
- To co Alexis? Zakupy.– blondynka zacierała dłonie na samą myśl, o buszowaniu po najlepszych sklepach.
- Nie. Daj mi spokój. Głowa mi pęka.– zaczęła marudzić jej przyjaciółka.
- Trzeba było nie pić tak dużo.– jej optymizm prysł niczym bańka mydlana. Zabrała dziewczynie pilota i przełączyła na program muzyczny. Włączyła dosyć głośno i uśmiechnęła się z chorą satysfakcją.
- Wredota.– Alexis zaczęła śmiać się z dziecinnego zachowania modelki i rzuciła się na nią by ją przytulić.– daj pyska! – zaczęła ją całować po policzkach.
- Wariatka. – skomentowała blondynka i odwzajemniła uścisk.
- Słuchaj, może jutro wybierzemy się na te twoje wymarzone zakupy?
- Jasne, ale będę musiała iść na parę spotkań od rana i wolna będę koło 3 po południu. – skrzywiła się. Alex pocieszyła ją wzrokiem i wróciły do oglądania telewizji. Karlie chwilami miała dosyć tych ciągłych spotkań i braku czasu na wszystko, ale sama sobie to wybrała. Nie chciała rezygnować, bo uwielbiała to. Mimo wszystko spełniała się zawodowo, co w tak młodym wieku jest rzadko spotykane.
- Cały dzień przed telewizorem? – zaproponowała Alexis. Blondynka przytaknęła. Obie kilka minut później przytaszczyły wszystko co było im potrzebne tego dnia do życia, czyli kołdry, jakieś chipsy i przekąski, jakieś piwo i colę. Uśmiechnęły się do siebie i opadły na kanapę szukając ciekawych programów w TV.
~~~
Cześć Wam! Tu Annie! Dzisiaj rozdział wyjątkowo wcześnie, ale to wszystko dlatego, że od wczoraj nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła go dodać. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Kolejny rozdział dodamy wspólnie z Juką, bo długi weekend spędzamy razem, z czego niesamowicie się cieszę. Chciałabym Wam wszystkim bardzo podziękować za każe wejście na bloga, których w ciągu tych niecałych dwóch miesięcy uzbierało się dużo. Za każdy komentarz, który zostawiacie pod rozdziałem i za to, że tu jesteście. Kochamy Was! 
Annie&Juka xx

sobota, 18 maja 2013

07. Rozdział 7



Karlie stała w długiej sukni rozwiewanej przez sztuczny wiatr i robiła różne eleganckie ale i dziwne pozy do aparatu. - Sesja szła gładko, zupełnie inaczej niż sesja z Justinem. – pomyślała i zgubiła wątek.
- Dobra. Widzę, że nasza gwiazda ma na razie dosyć, ale rozumiemy ją, w końcu ma dzisiaj wenę. Bardzo dobrze ci idzie kochanie! – powiedział jej fotograf, a ona podeszła do swojej asystentki.
- Która jest godzina? – spytała, pijąc wodę.
- Za piętnaście druga. – skinęła głową słysząc odpowiedź.
Zaczęła się zastanawiać, czy Bieber i Alexis są już w jej mieszkaniu. Nie mogła się doczekać  spotkania z przyjaciółką. Strasznie za nią tęskniła. Nie widziały się ponad pół roku. Karlie obawiała się trochę tego, że jej niedawno poznany kolega  i Alexis nie polubią się. Nie chciałaby, żeby jej koleżankę spotkało coś niemiłego ze strony piosenkarza.
- Paulo.. o której kończymy? Śpieszy mi się dzisiaj troszkę. – podeszła do fotografa.
- Karlie, słonko. Niedługo przyjdą znani projektanci. Więc kilka zdjęć, porozmawiasz sobie z nimi i jesteś wolna. Myślę, że im się spodobasz i coś sobie dzisiaj załatwisz. – pokazał dłonią na miejsce w którym ma się ustawić do kolejnych zdjęć.

***
- Daj, pomogę Ci.- powiedział posyłając w kierunku nowo poznanej dziewczyny uśmiech. Nie chciał podpaść przyjaciółce modelki. – Co powiesz na to, żebyśmy zrobili Karlie niespodziankę i przyjechali po nią na plan? Miała mieć dzisiaj spotkanie z jakimiś projektantami, więc pewnie jeszcze trochę tam posiedzi. – zaproponował. Jakaś część jego miała ochotę popatrzeć na tą wredną blondynę w pracy.
- Jasne, czemu nie? – odpowiedziała bez większego entuzjazmu. Otworzył przed dziewczyną drzwi do samochodu jak prawdziwy gentelman, a już po chwili sam siadł za kierownicą swojego ukochanego samochodu.
- Opowiedz coś o sobie. – zaproponował. Nie lubił siedzieć cicho, a Alexis nie wydawała się zbyt chętna do rozmowy. W tym przekonaniu utwierdził go kompletny brak reakcji z jej strony. Postanowił jednak się tym nie przejmować i podkręcił głośność w radia. Patrząc na drogę wesoło gwiżdżąc w takt muzyki. Po kilkunastu minutach byli już na miejscu. Wysiedli z samochodu i ruszyli w kierunku studia, do którego dostali się bez większego problemu. Chwilę po wejściu dostrzegli zniecierpliwioną dziewczynę. Ze zdenerwowania chodziła z kąta w kąt rozglądając się po pomieszczeniu. W końcu ich dostrzegła. Na jej twarz momentalnie wdarł się, szeroki, prawdziwy uśmiech. Pędem ruszyła i kierunku przyjaciółki i już po chwili mocno tuliły się na przywitanie. Następnie dziewczyna podeszła do Biebera, delikatnie ucałowała jego policzek i szepnęła:
- Dzięki, Bieber. – po czym puściła chłopakowi oczko. 

-Justin...- powiedziała uroczo przeciągając „i”.- mam do Ciebie jeszcze jedną prośbę.
-Jaką? - zapytał spoglądając na nią z uśmiechem. - Ciesz się, że ja Cię o nic nie proszę, bo uwierz mi, że chyba przez pół życia nie wyszłabyś z łóżka. - dodał puszczając jej oczko. 
-Bieber no! Jak Ty coś palniesz.- zaśmiała się.
-Dobra, mów co to za prośba. 
-Zawieziesz mnie i Alexis do domu? -zapytała spoglądając na niego proszącym wzrokiem. 
-Myślisz, że inaczej bym na was czekał? - odpowiedział jakby to było oczywiste. 
-Dzięki.- uśmiechnęła się i ręką przywołała przyjaciółkę. - To ja idę po swoje rzeczy i zaraz jedziemy. 
-Pomóc Ci się zabrać? - spytał Bieber jakby wymagał twierdzącej odpowiedzi. Dziewczyna zdziwiona jego zachowaniem zdezorientowana przytaknęła skinięciem głową. 
-Co jest?- zapytała będąc już w garderobie.
-Ona jest jakaś dziwna.- powiedział siadając na kanapie. - Próbuję z nią pogadać, w prawdzie o niczym, ale nie chcę jechać w samochodzie w ciszy. Wiesz, że tego nie znoszę. A ona nawet nie zareagowała. Nie odpowiedziała na MOJE pytanie. - dodał wyraźnie akcentując przedostatnie słowo. 
-Bieber poczuł się urażony bo jakaś kobieta potrafiła oprzeć się jego podrywowi? - zapytała szczerząc się jakby sama do siebie. 
-Uwierz mi, że jakbym chciał ją podrywać to by mi się nie oparła. - powiedział – Spójrzmy na Ciebie. - dodał po chwili z cwanym uśmiechem. 
-Podrywasz mnie? 
-Już nie muszę.-powiedział wpijając się w jej usta.
***
-Dzięki, Justin. No i... do zobaczenia. - powiedziała i złożyła delikatny pocałunek na policzku chłopaka. Pomogła zabrać przyjaciółce wszystkie jej rzeczy i równym tempem ruszyły w kierunku apartamentu dziewczyny.
-To Twój pokój, jak zawsze.- powiedziała wskazując dłonią na pomieszczenie. - Rozpakuj się, a ja ogarnę coś do jedzenia. - dodała wychodząc z tymczasowego pokoju dziewczyny i podążyła w kierunku kuchni. Z lodówki wyciągnęła wszystkie rzeczy potrzebne do jej ulubionej sałatki i zajęła się przygotowywaniem. Krojąc warzywa z uśmiechem nuciła swoją ulubioną piosenkę. Już od kilku dni bezustannie towarzyszył jej dobry humor. Na początku częste spotkania z Justinem, jego głupie, bezsensowne hasła, rozśmieszające ją do łez. Teraz przyjazd jej najlepszej przyjaciółki. Zamyślona nie usłyszała kroków przyjaciółki, więc gdy ta pojawiła się tuż za nią i zaczęła mówić, dziewczyna wystraszyła się, przecinając przy tym palec. Spojrzała na krwawiącą ranę i podeszła do apteczki, aby zabezpieczyć ranę. Już po chwili wróciła do dokańczania posiłku, a kilka minut później usiadły przy stole i zaczęły go spożywać rozmawiając o przeżyciach z ostatnich miesiąc. 
***
-No to co robimy? Oglądamy film, idziemy na imprezę czy masz jakieś inne pomysły?- zapytała, planując zajęcia na wieczór. 
-Idziemy na imprezę. Tylko mam problem.- urwała w połowie zdania, aby po chwili dodać. - NIE MAM SIĘ W CO UBRAĆ!- dodała siląc się na rozpaczliwy ton. -Zaraz znajdziemy coś dla Ciebie. Na szczęście nie tylko ja jestem aż tak chuda. - powiedziała radośnie klaszcząc w dłonie i pobiegła do swojego pokoju. Już po chwili wróciła trzymając w dłoniach krótką, niebieską sukienkę. - Będzie pasować Ci do oczu. - dodała szczerząc się. - Bądź gotowa za godzinę - rzuciła i kolejny raz wybiegła z pokoju dziewczyny. Postanowiła napisać do Justina krótką wiadomość z propozycją spotkania się w ulubionym klubie. Wiedziała, że przez najbliższe trzy tygodnie będą się rzadko widywać, a wspólny wypad jest dobrą propozycją do nadrobienia tego. Już po chwili dostała sms'a potwierdzającego ich spotkanie. Wyciągnęła z szafy krótką, brązową sukienkę, bez ramiączek i pobiegła wziąć szybki prysznic. Następnie wykonała mocniejszy makijaż niż na co dzień i wsunęła wybraną sukienkę. Podeszła do szafki z biżuterią i wyjęła z niej błyszczący, rzucający się w oczy łańcuszek i zawiesiła go na szyi. Do sukienki dobrała brązowe buty na wysokiej szpilce i była gotowa. Chwyciła w dłoń torebkę w odcieniu bardzo podobnym do koloru butów i włożyła do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Spojrzała w lustro dokładnie lustrując każdy detal stroju. Zauważyła, że czegoś jej brakuje. Po chwili zastanowienia chwyciła w dłoń swoje ulubione kolczyki i włożyła je do uszu. Przed samym wyjściem spryskała się ukochanymi perfumami i wyszła do przedpokoju gdzie już od kilku minut czekała na nią Alexis.


~~~



Witamy!

To już 7 rozdział. Przepraszam Was jeśli występują tu jakieś błędy, ale nie mamy siły i czasu i wszystkiego, żeby to sprawdzić. Mamy nadzieję, że rozdział Wam się podobał. 
Dziękujemy za wszystkie komentarze i odwiedziny ;)

Do następnego <3

PS. Jeśli chcecie być informowani to napiszcie w komentarzu swój nick na twittera lub follownijcie nas na tt @karliesworld.

sobota, 11 maja 2013

06. Rozdział 6


- Gdzie ci to wszystko położyć? – spytał Justin obładowany torbami.
- W kuchni. Dziękuję, że mi pomogłeś. – Karlie zamknęła drzwi. – Miałabym jeszcze jedną. Malutką prośbę…
- Oj.. zaczyna się. – zaśmiał się Bieber wolny od zakupów.
- Pojedziesz jutro po Alexis na lotnisko? Ja mam sesje. Sorki, jeśli to kłopot.
- Jasne, że nie, ale musisz mi obiecać, że będziesz dla mnie milutka i dasz się teraz pocałować. – nie czekając na odpowiedź wpił się w jej usta. – Uwielbiam twoje wargi. – oblizał się i poszedł w stronę jej pokoju.
- Aha. – zrobiła dziwną minę i poszła do kuchni rozpakować zakupione rzeczy. – Bieber!! – wydarła się głośno.
- Co się drzesz?! Za tobą byłem. – chłopak trzymał się za głowę.
- A skąd ja to niby miałam wiedzieć? – zadała retoryczne pytanie i przewróciła oczami.
- Chciałaś coś. – przypomniał piosenkarz i usiadł przy barku.
- Chciałoby ci się wyjść do sklepu po jakiś dobry alkohol? – odwróciła się do niego ze ściereczką w dłoni. Akurat wycierała blat.
- Jakieś libacje tu planujesz? – podszedł do niej. – To ja się piszę. Wpadnę tu do was kiedyś na nockę. – pocałował ją w usta.
- Jasne. To chciałoby ci się? – zaczęła mega szybko machać rzęsami.
- Śmiesznie wyglądasz jak tak robisz. – śmiał się z niej Bieber. – Pojedziemy razem. Za 5 minut w moim aucie. Nie spóźnij się, bo będzie kara. – klepnął ją w tyłek.

***
- Spóźniona. – rzucił w kierunku dziewczyny, uśmiechając się w duchu, a następnie namiętnie wpił się w jej usta. Dziewczyna bez zastanowienia odwzajemniła pocałunek. Po dłuższej chwili, gdy oderwali się od siebie chłopak rzucił: - No to pierwszą część kary mamy za sobą.
- Muszę przyznać, że była naprawdę przyjemna, a druga to? – zapytała zaciekawiona.
- Druga to znoszenie mnie cały dzisiejszy wieczór.
- Skoro muszę.- powiedziała uśmiechając się szeroko.
- Chwila… przecież mówiłaś, że nie umiem całować. Zmieniłaś zdanie? – zapytał posyłając w kierunku Karlie cwany uśmiech. Dziewczyna bez chwili zastanowienia kolejny raz go pocałowała. Gdy kolejny raz oderwali się od siebie. Puściła w jego kierunku oczko i dodała:
- Chyba musiałam.
Pół godziny później byli już w domu modelki.
- To co? Horror? – spytał Bieber przeglądając półki z filmami.
- Nie będziesz się bał? Ja je wszystkie znam na pamięć. Może jakaś komedia? Hmm? – zmieniła propozycje.
- Skoro już wszystkie znasz, to nie ma sensu żebyśmy je oglądali. Liczyłem na jakieś przytulanie, ale komedia też spoko. A skoro jesteśmy tylko znajomymi, to nawet lepsza. – wyciągnął jakiś film i włączył go na dvd.
Karlie zrobiła popcorn i przyniosła kieliszki. Film się zaczął. Oboje leżeli na łóżku dziewczyny i oglądali z zaciekawienie.
- Hahahahhahahaha! – zaczęła się dziko śmiać Karlie. Justin słysząc jej śmiech sam wybuchnął.
- Słodki masz śmiech świnko.
- Ej! Ja się przed tobą otwieram a ty się ze mnie śmiejesz. – zepchnęła go z łóżka.
- Otwierasz się na wszystkie możliwe sposoby. – położył się na niej i zaczął gładzić jej udo.
- Dobra dobra. Ekran mi zasłaniasz. – wytknęła mu język, a on z uśmiechem z niej zszedł.
- Bieber, nalej mi jeszcze wina. – powiedziała do chłopaka robiąc proszącą minę, na co ten przewrócił oczami i z uśmiechem podniósł się z łóżka aby wykonać prośbę dziewczyny.
- Ale z Ciebie leniuch – skomentował pod nosem, podając jej napełniony kieliszek.
- Marudzisz. – podsumowała i wzięła duży łyk ulubionego wina. Po kilku kolejnych dziewczynie dosyć mocno szumiało w głowie przez co wtuliła się w klatkę piersiową chłopaka i odpłynęła.
- Karlie. – powiedział do niej po kilkunastu minutach, aby ją obudzić.
- Mhm? – spytała przecierając zaspane oczy i spoglądając na bruneta.
- Nie mogę prowadzić, więc zostaję na noc.- oznajmił czekając na reakcję dziewczyny.
- Tsa, od razu klucze sobie dorób, po co robić zamieszanie za każdym razem.- szepnęła z ironią kolejny raz wtulając się w ciało chłopaka.
- Też Cię kocham. – podsumował rozmowę.

***
- O cześć Bieber. – powiedziała Karlie budząc się rano. – Jak się spało? Może przyniesiesz tu sobie jakąś torbę z rzeczami, nie będziesz miał co rano problemów.
- Też o tym myślałem, ale na razie musimy się zbierać. Ty na sesje i spotkanie z jakimś dziwnym projektantem a ja po Alexis na lotnisko. Jak coś to zabieram klucze, żebym miał gdzie ją podrzucić.
- Nie myślałeś o pracy asystenta? Sporo bym ci płaciła. – poruszała brwiami.
- No nie wątpię. – ściągnął z niej kołdrę, wziął ją na ręce i wyniósł do łazienki. – ogarniaj się, a ja zrobię resztę.
Dziewczyna stała zdziwiona na środku pomieszczenia.
- Pojebało go czy jak? – zapytała sama siebie, ale nie dostała odpowiedzi, więc zdjęła ciuchy i weszła pod prysznic.
Justin w tym czasie posprzątał w pokoju i poszedł do drugiej łazienki. Stwierdził, że musi wpaść na chwilę do domu, żeby zmienić ciuchy. W końcu jakoś musi wyglądać odbierając Alexis z lotniska. Jeśli jest tak seksowna jak Karlie, to musi zrobić dobre wrażenie. Zastanawiał się nad propozycją dziewczyny z przyniesieniem jakichś rzeczy do jej mieszkania. To nie jest taki zły pomysł.
Wpadł do łazienki dziewczyny, aby oznajmić, że jedzie na chwilę do domu. Dokładnie zlustrował każdy kawałek nagiego ciała Karlie i szeroko się uśmiechnął jednak po chwili udał smutną minkę i rzucił:
- Chętnie bym Ci potowarzyszył, ale dzisiaj muszę się spieszyć. Wyszedł z łazienki, jednak po chwili wrócił, wpił się w usta dziewczyny i zamknął za sobą drzwi.
- Lecz się, Bieber! – krzyknęła w tym samym czasie śmiejąc się pod nosem. Sama nie wiedziała jak określić relację ich łączącą. W ostatnim czasie spędzali ze sobą bardzo dużo czasu i chyba w dużym stopniu polubili swoje towarzystwo. Oboje jednak już na samym początku znajomości przyznali, że nie mogli być razem, co nie przeszkadzało im w uprawianiu nałogowego seksu. Nie miała jednak więcej czasu na zastanawianie się nad tym, więc zaczęła przygotowywać się do wyjścia. Gdy robiła makijaż usłyszała, że drzwi od jej mieszkania otwierają się. Już chwilę później obok niej stał Bieber trzymając w ręku jakąś torbę.
- Co to? – spytała pokazując na nią.
- Moje rzeczy? – zapytał z ironią. – Sama powiedziałaś, że mam je przywieźć. No to… Gdzie mogę je położyć? – dodał z szerokim uśmiechem.
- Ty to serio głupi jesteś. – powiedziała kręcąc głową z dezaprobatą. – Włóż do szafy, jak będę miała chwilę czasu to gdzieś to ustawię. A teraz zbieraj się. Musisz mnie jeszcze zawieźć na sesję przecież. – dodała całując policzek chłopaka, na co ten śmiesznie przewrócił oczami.


~~~
Siema, cześć, czołem i w ogóle! Czytałam dzisiaj ten rozdział drugi raz w swoim życiu i nabijałam się jak głupia, sama nie wiem dlaczego. Chyba jest jednym z moich ulubionych, przynajmniej z tych, które napisałyśmy do tej pory. Mam nadzieję, że spodobał Wam się tak bardzo jak mi się podoba. Chciałabym Wam wszystkim mega podziękować za to, że czytacie, wchodzicie na naszego bloga, komentujecie nowe rozdziały. Nowy rozdział standardowo pojawi się w piątek, albo sobotę. Jeśli chcecie być o tym poinformowani to follownijcie nasze konto na twitterze - @karliesworld . Kochamy Was i naprawdę dziękujemy za wszystko. Love, Juka&Annie!

środa, 8 maja 2013

05. Rozdział 5



- Spadaj już, Bieber. - powiedziała śmiejąc się i próbując wypchnąć go za drzwi. 
- Okej. Już. Tylko... - urwał i kolejny raz wpił się w usta dziewczyny. Już chciał kolejny raz wepchnąć ją do apartamentu, gdy przerwał mu głos zza pleców. 
- Chyba przyszłam nie w porę. - Odkleili się od siebie i spojrzeli w kierunku, z którego dochodził głos.
- Cześć, mamo. - powiedziała modelka. 
- Może nas przedstawisz? - odpowiedziała spoglądając na chłopaka. 
***
- Fajny ten Justin. Przystojny. Jesteście razem? – dopytywała mama dziewczyny , kiedy robiły razem obiad.
- Nie. Tylko ze sobą pracujemy. – odpowiedziała Karlie przeczuwając, kolejną serię pytań.
- Pracujecie razem? W takim razie co on robił u ciebie w nocy i czemu się całowaliście? – spojrzała na modelkę podejrzliwie. – Kochanie ja wiem, że twój zawód wiąże się z różnymi znajomościami i że musisz być pewna siebie, ale nie spodziewałam się, że siedemnastoletnia modelka mogłaby spędzać noc ze współpracownikiem.
- Mamo.. – jęknęła dziewczyna. – Nie chcę mi się ci tego tłumaczyć, ale nie śpię z każdym lepszym i to myślę powinno ci wystarczyć.
- Chociaż się zabezpieczyliście? – spytała już z troską rodzicielka Karlie.
- Ta..ak. – odpowiedziała niepewnie. – Tak!
- jesteś pewna?
- Tak. – odpowiedziała pewnie, ale nie była tego w ogóle pewna.
Że też nie ma numeru Biebera. Mogłaby zadzwonić i się spytać, a tak będzie musiała czekać na następne spotkanie.

Kiedy matka Karlie poszła do domu, a ona sama posprzątała całe mieszkanie, zadzwonił telefon stacjonarny.
- Halo? – odebrała.
- Cześć kochana. – przywitała się jej dobra znajoma Alexis.
- Co słychać?
- Całkiem dobrze. Dzwonie, żeby się przypomnieć. Ja rozumiem, że ta współpraca z Justinem  bardzo cię wciąga. – dziewczyna po drugiej stronie telefony zachichotała. – Miałabyś czas się spotkać ze starą znajomą ze szkoły?
- Jasne. Dla ciebie zawsze mam czas. – Karlie ucieszyła się na tą propozycję,  gdyż uwielbiała spędzać czas z dziewczyną. Ona zawsze była taka normalna, była wyjątkowa bez zbędnych dodatków. – Zapraszam do mnie na wakacje. W końcu trzeba sobie zrobić przerwę. – uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Dziękuję. W takim razie przyjadę na trochę. Pasuje ci..
- Jutro? Jasne, że tak. To czekam. Pa – rozłączyła się szybko, żeby dziewczyna nie zdążyła odmówić.
Alexis była kiedyś najlepszą przyjaciółką Karlie, ale straciły kontakt, kiedy ta pierwsza wyprowadziła się na drugi koniec kraju. Wtedy Karlie zaczęła swoja przygodę z modelingiem, to było jakoś 5 lat temu. Odświeżyły kontakt półtora roku temu i od tej pory spotykają się co jakiś czas.
Alexis wspierała ją kiedy chciała zaistnieć w świecie mody.  Dziewczyna zawsze służyła Karlie pomocną dłonią i kiedy tylko mogła urwać się ze szkoły, to przyjeżdżała do blondynki by ją pocieszać.
Karlie zupełnie zapomniała o Justinie i zaczęła  przygotowywać pokój dla Alexis. Kiedy wszystko było równo poskładane i błyszczało, dziewczyna wyszła z domu kierując się w kierunku jej ulubionego supermarketu. Pomyślała, że przydałby się samochód, bo sama zakupów nie doniesie do domu.
Dziewczyna zgadzała się ze swoim ojcem, że upicie się do nieprzytomności w jakimś beznadziejnym klubie jest głupotą i należało jej się skonfiskowanie auta, ale nie przesadzajmy. Minęły już dwa miesiące, a ojciec nie chce jej go oddać.
Dziewczyna weszła do sklepu i na starcie pojawiła się grupka osób proszących o autograf lub zdjęcie. Zrobiła o co prosili i poszła dalej.
Do wózka ładowała mnóstwo rzeczy. Wszelkiej maści słodycze, wszystko co nie zdrowe i tuczące, oraz pare niezbędnych rzeczy, które już się jej kończyły. Zapłaciła za wszystko swoją złotą kartą i wyjechała z wózkiem na zewnątrz.  Wyjęła swój nowy telefon i wybrała numer Marie, swojej menegerki.
- Cześć Marie. Przyjechałabyś po mnie? Jestem pod moim supermarketem i mam tak wielkie zakupy, że ich sama nie doniosę. – mówiła szybko dziewczyna.
- Słuchaj nie dam rady, ale coś załatwię. Zaraz kogoś wyślę. – Karlie wiedziała, że na Marie zawsze może liczyć. Ufała, że nigdy jej nie zawiedzie, nawet w takich drobnostkach.
Karlie oparła się o słup i wyjęła z torby jakiegoś batona.
Gdy wyrzuciła papierek do kosza, dostrzegła podjeżdżające auto. Kierowca zatrzymał się koło niej i wysiadł z pojazdu.
- O! Bieber. Cześć. – uśmiechnęła się dziewczyna. – Marie cię wysłała?  Tego się nie spodziewałam.
- Tak. Akurat byłem blisko i usłyszałem. Podjedź tym wózkiem pod bagażnik, a ja zaraz wszystko zapakuje.
Zrobiła o co prosił i wsiadła na miejsce pasażera. Justin odłożył wózek do sklepu i wrócił.
- Jak wizyta mamy? – zapytał cofając.
- Jak zawsze pełna pytań. Właśnie! Justin? Użyłeś gumek, co nie? – uśmiechnęła się do niego.
- Jasne. – odwzajemnił uśmiech i wrócił wzrokiem na jezdnie przed nim. – Gości będziesz miała, że takie ogromne zakupy zrobiłaś?
- Tak. Moja dobra znajoma przyjeżdża z Californi. 
~~~
STO LAT! STO LAT!  No to tak. Dodajemy nowy rozdział z okazji 18 urodzin Justyny. Mega dziękujemy za wszystkie komentarze, wejścia i miłe słowa na temat opowiadania. 

TAAAAAAAAAK! SKOŃCZYŁAM 18 LAT !! ANIA DO MNIE PRZYJECHAŁA.. wyskoczyła mi z łazienki o.O a ja się darłam jak debil o.O

W każdym razie teraz siedzimy w moim pokoju z dziwnymi ludźmi xd ale są zajebiści i słuchamy Lolly ;D albo jakieś Dalibomby o.O

Mamy nadzieję, że spodobał Wam rozdział ;)
Dziękujemy za wszystkie komentarze <3
za odwiedziny ;)
Za to, że czytacie ;)

Followujcie nas na tt <karliesworld> jeśli chcecie być informowani ;)

LOVE YALL <3 
Annie&Juka.

sobota, 4 maja 2013

04. Rozdział 4.



Po powrocie do domu kolejny raz przymierzała wszystkie zakupione rzeczy przeglądając się w lustrze i dokładnie lustrując każdą z nich. Nadeszła pora na przymierzenie tej, która od samego początku podobała jej się najbardziej. Czarna sukienka, sięgająca do połowy ud, na jedno ramię. Okręciła się wokół własnej osi i ruszyła w kierunku zakupionych butów. W końcu znalazła to czego szukała. Włożyła je na nogi i usłyszała dzwonek do drzwi.  Otworzyła je, a jej oczom ukazała się sylwetka Biebera. Stał nonszalancko oparty o framugę drzwi, z seksownym uśmiechem.
- No ładnie. Zupełnie jakbyś wiedziała, że przyjdę. – Powiedział dokładnie lustrując każdy milimetr ciała dziewczyny i wchodząc do jej mieszkania.
- Co tu robisz? – spytała o dziwo, bardzo mile zaskoczona.
- Nudziło mi się. Poza tym liczyłem na jakąś powtórkę z garderoby. Jesteś taka seksowna w tym kawałku materiału. – jęknął kiedy drzwi jej mieszkania zatrzasnęły się.
- Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o tobie. Chociaż tą koszulkę zdejmij. – zażartowała, jednak on to zrobił. Rzucił swoją część garderoby przed siebie i zawisnęła ona na lampce nocnej, przy czym stłumiła padające od niej światło. W salonie nowoczesnego apartamentu młodej modelki, zrobił się półmrok.
- Mam nadzieję, że mieszkasz sama. – poruszał brwiami Bieber i zaczął wchodzić do innych pomieszczeń. – Ładnie tu masz. W sumie mógłbym tu zamieszkać.
- W snach chyba. Nie zapędzaj się kochanie. Wchodź do mojego pokoju. Trzecie drzwi na lewo. Jeśli już się poczujesz jak w domu to możesz tam ogarnąć. – posłała mu całusa. – Coś do picia?
- Hmm.. jakieś wino masz? – dziewczyna spojrzała na niego z politowaniem i skierowała się do kuchni. On natomiast poszedł w drugim kierunku.
Wchodząc do sypialni dziewczyny, chłopak się cofnął z zaskoczenia. Jednak po chwili przyzwyczaił się do widoku porozrzucanych po wszystkim po czym się da sukienek.
Karlie przyszła tak szybko, że Justin nie zdążył przekroczyć progu. Trzymała w dłoniach butelkę wytrawnego wina i dwa kieliszki.
- Nigdy w życiu nie widziałem tylu sukienek na raz. Nawet w sklepie. – skomentował.
- Zaraz ogarnę. Weź to ode mnie i zamów jakieś żarcie, bo umieram z głodu.
 Blondynka bardzo szybko schowała wszystko do szafy, a torby po zakupach wyrzuciła. Bieber w tym czasie sam pojechał po jakieś jedzenie, stwierdzając, że tak będzie szybciej.
- Jezu. Co za dziwna znajomość. – stwierdziła głośno, siadając na swoim łóżku. Chwilę później wstała i postawiła dwa talerze na stoliku w jej sypialni, oraz wino i dwa kieliszki. Kiedy rozmyślała o dziwnych stosunkach z chłopakiem, on wszedł do domu.
- Karlie! Wróciłem! Kochanie! Dzieci już śpią, więc możemy robić kolejne. – śmiał się zamykając za sobą drzwi na wszystkie możliwe zamki.
- Chuja ci zrobię. Jedzenie mi daj. – wstała i poszła w jego kierunku wyrywając karton z pizzą. – Nie powinnam, ale umrę z głodu jak tego nie zjem. Wiesz jak ja dawno pizzy nie jadłam? Wiesz jak ja dawno w ogóle jadłam? – patrzyła na niego z zachłannością i zanim doszli do pokoju blondynki, ona pochłonęła cały kawałek pysznej pepperoni.
- Bieber. Jesteś najlepszym facetem jakiego do tej pory spotkałam. Na każdym kroku robisz mi dobrze. – jęknęła mu do ucha. – siadaj.
Chłopak zadowolony z siebie, nalał im wina do kieliszków i sam chwycił kawałek pizzy.
- Wiesz co? Jesteś mega pociągającym facetem i w sumie nie dziwię się, że wszystkie twoje fanki marzą o seksie z tobą.
- Ja też nie. Tobie w sumie też się nie dziwię. Wiem, że cię pociągam, ty mnie też. Szkoda że nic z tego nie będzie. – powiedział, że mu przykro, ale dalej się uśmiechał. Jej też nie zszedł uśmiech z twarzy. Nie poczuła się urażona. Nie zależało jej na związku z kimś kto przysłaniałby ją na każdym kroku.

- Jesteśmy do siebie zbyt podobni. Nie potrafiłabym sobie wyobrazić nas razem przed kamerą kolejny raz. Chociaż to nie takie złe, że jesteśmy tacy sami. Przynajmniej wiemy jak sprawić sobie przyjemność. No i nadal jesteś seksowny.
- Plączesz się w tym co mówisz. Imponuje mi to jak na Ciebie działam. - powiedział posyłając w kierunku dziewczyny cwany uśmiech. Karlie spojrzała na niego krzywym wzrokiem przeżuwając kolejny kęs posiłku. Gdyby nie jej aktualne zajęcie pewnie zaczęłaby się z nim kłócić. W tym samym momencie spojrzeli na opakowanie po pizzy. Wzrok obojga spoczął na jej ostatnim kawałku, a ich ręce zaczęły się ku niej zbliżać. Justin wykazał się w tej sytuacji lepszym refleksem i sekundę przed dziewczyną chwycił go w dłoń, pokazując jej język. Modelka nadal czując pozostałości głodu, bez cienia skrępowania podniosła się ze swojego krzesła i usiadła na kolanach towarzysza, którego dłoń już prawie wkładała do ust obiekt jej pożądania. Szybkim ruchem zbliżyła do niego usta i ugryzła kawałek. W końcu stanęło na tym, że chłopak karmił nim raz siebie, raz ją. Po zjedzeniu wrócili do dalszej rozmowy popijając przy tym kolejną butelkę wina. Po skonsumowaniu mniej więcej połowy w ich głowach zaczynało coraz mocniej szumieć i powoli zaczynali tracić panowanie nad sobą. Niespodziewanie dziewczyna namiętnie wpiła się w usta chłopaka, który momentalnie odwzajemnił pocałunek.
- Na to czekałem. - szepnął jej w usta pomiędzy pocałunkami, biorąc na ręce i przenosząc na łóżko. Delikatnie ułożył na nim kruche ciało blondynki pewnym ruchem zdejmując z niej już od dłuższego czasu przeszkadzający mu kawałek materiału. Dziewczyna nie pozostając dłużna pomogła zdjąć mu jego koszulkę. Po chwili oboje byli już w samej bieliźnie. Justin błądził ustami po całym jej ciele doprowadzając ją do rozkoszy. Chwilę później to ona zaczęła przejmować inicjatywę. 
***
Zdezorientowany rozglądał się po otaczającej go przestrzeni. Spojrzał w bok i dopiero wtedy zaczął przypominać sobie to co działo się poprzedniej nocy. Uśmiechnął się sam do siebie dokładnie lustrując każdy odkryty detal ciała blondynki. Kręciła go. To musiał przyznać. Pociągała go jej pewność siebie, jednak w teraz, gdy przyglądał się jej takiej bezradnej, słodkiej podobała mu się jeszcze bardziej. Zaczęła mruczeć przez sen i uśmiechać się nieświadomie czym wywołała cichy śmiech chłopaka. Nagle jej oczy się otworzyły, a w nich malowało się zdezorientowanie.
- Co Ty tu robisz? Kompletnie nic nie pamiętam.- powiedziała wpatrując swoje duże, brązowe oczy w chłopaka.
- Nic? - zapytał nieświadomie się przy tym uśmiechając.
- Nic. - odpowiedziała zgodnie z prawdą.
- No to ja pomogę Ci to wszystko sobie przypomnieć.- powiedział po czym namiętnie wpił się w usta modelki. 
~~~

Dziękujemy czytającym i komentującym <3 i wszystkim, którym podoba się to opowiadanie ;)

Dziękujemy za wszystkie odwiedziny, których jest już ponad 1000 ;D JARAMY SIĘ!


Dzisiaj był zajebisty dzień! Właśnie teraz siedzę w swoim pokoju, dodaję ten rozdział, a wiecie co robi Annie?
Jedzie pociągiem TLK Gdańsk - Katowice ;D dojedzie tam jakoś dwadzieścia po 22:00 ;D 

Annie była dzisiaj u mnie w Łodzi <3 Chciałyśmy dodać ten rozdział razem, ale nie udało nam się, ale któryś z następnych rozdziałów dodamy już razem, tyle że u niej :D
Powiem Wam, że się stresuję, bo jeszcze u Annie nie byłam o.O 


Mam nadzieję, że rozdział się Wam podobał, że skomentujecie co o nim sądzicie i że Annie dojedzie do domu bezpiecznie <3



Annie&Juka.

sobota, 27 kwietnia 2013

03. Rozdział 3.



Sesja przebiegała w miarę spokojnie. Obyło się bez kłótni, co prawda było kilka incydentów związanych z brakiem skromności u gwiazd, jednak nie skończyły się one niczym szczególnym. Wszyscy bowiem przyzwyczaili się do wybuchów zarozumiałych nastolatków.
Karlie pozowała jako pierwsza. Wykazywała się ogromnym profesjonalizmem. Justin w tym czasie stał naburmuszony pod ścianą udając, że nic go nie obchodzi, jednak nie wytrzymał długo i zaczął komentować wszystko co robi dziewczyna.
- Mogłabyś się chociaż wyprostować. – krzyczał. – Ja bym raczej podniósł tą rękę wyżej. Taa… myślisz, że jak spojrzysz w bok to wszystkie zdjęcia ci wyjdą? Ja nie wierzę. Ciągle robisz tą samą minę.
- Zabierzcie go stąd, bo zaraz mu coś zrobię. – w końcu modelka nie wytrzymała. - taki cwany jesteś? Proszę bardzo, pokaż co potrafisz, Gwiazdeczko.
- Z przyjemnością.- powiedział z zaciętą minią zmierzając w kierunku dziewczyny. Delikatnie wypchnął ją z kadru i zabrał się za pozowanie. Na samym początku Karlie nie mogła opanować śmiechu. Justin również próbował wykazać się profesjonalizmem, jednak jego nachalność w dążeniu do celu rujnowała jego zamierzenia. Fotograf co chwilę nakazywał mu zmianę miny czy ustawienia. W końcu się udało. Pojedyncze zdjęcia modelów były wykonane. Nadeszła pora na najtrudniejsze zadanie – sfotografowanie ich razem.
Osobno poszło im nawet szybko, niestety każdy zdawał sobie sprawę, że nadciąga burza. Modelka i piosenkarz spoglądali na siebie ze złością i ciskali w siebie piorunami, wiedząc, że właśnie muszą koło siebie stanąć i grać szczęśliwych przed obiektywem. Dla dziewczyny to nie problem i uśmiechała się na samą myśl, jak trudno będzie Bieberowi takie coś odegrać. Była tego pewna zwłaszcza po tym jak bardzo starał się pozować przed chwilą i jak bardzo mu to nie wychodziło.
- Teraz ustawcie się obok siebie. O tak! Najlepiej opierajcie się o siebie plecami. Justin! – chłopak spojrzał skupiony na fotografa czekając na kolejne wskazówki. – oprzyj nogę na stołku. Potem się to w coś zamieni. Karlie, udawaj obrażoną, ale w żartach. Nie tak! Z uśmiechem przewracaj oczami. Okay! Nie zmieniajcie nic! – zrobił pierwsze kilka zdjęć. – Dobra. Mamy to!
Kilka kolejnych pozycji nie sprawiało trudności dwóm zadufanym w sobie gwiazdom. - Bieber, odsuń się, zasłaniasz mnie. Wybacz, ale jestem tu ważniejsza.
- Ty? Ważniejsza? Nie rozśmieszaj mnie. Myślisz, że gdy stoisz obok mnie ktokolwiek zwróci na Ciebie uwagę? Jesteś zabawna.- powiedział śmiejąc się dziewczynie w twarz. – Powinnaś się cieszyć, że w ogóle Cię widać. – dodał podirytowany i popchnął ją lekko barkiem.
- Możecie skończyć? Jeszcze kilka zdjęć i będziecie mogli kłócić się do woli. A teraz Justin, pocałuj ją. – nakazał fotograf. Modele spojrzeli na niego z oburzonymi minami.
- W garderobie tak dobrze wam szło, no, pokażcie wszystkim.- powiedział Scooter posyłając w ich kierunku cwany uśmiech.
- Problem w tym… - zaczęła dziewczyna – że Bieber nie potrafi całować. – dodała czekając na reakcję chłopaka. Justin momentalnie spojrzał na nią z niemałym zaskoczeniem. Po chwili ruszył w kierunku jednej z dziewczyn pracującej w ekipie i pocałował ją. Gdy oderwali się od siebie zapytał:
- Nie umiem całować?
-Ja.. yy… - dziewczyna się pogubiła i zrobiła cała czerwona. – umiesz. – zaczerwieniła się jeszcze bardziej i wyszła z pomieszczenia.
-Karlie, słońce.. jesteś pewna, że zadzierasz z odpowiednim człowiekiem? – uśmiechnął się triumfująco. Tym razem, to Justin wygrał i wszyscy tu obecni zdawali sobie z tego sprawę.

***
-Ygh! – wkurzona blondynka przerzucała wszystkie rzeczy szukając telefonu. Był to jednak pretekst, żeby się na czymś wyżyć. Zazwyczaj kiedy gubi telefon, to karze swojej asystentce zablokować kartę i jedzie po nowy.
- Co się tak złościsz kocie? – spytał Justin rozkładając się na sofie. – seksowny masz tyłeczek. – klepnął ją po dupie, kiedy schylała się by zajrzeć pod mebel.
- Nie wyobrażasz sobie za dużo? – nachyliła się nad nim.
- Pamiętasz na czym ostatnio skończyliśmy? – złapał ją jedną ręką w pasie i pociągnął do siebie. Zachwiała się i na niego upadła. Wtedy ją pocałował wkładając palce dłoni w jej jasne włosy. Przyciągnął ją jeszcze bliżej, a ona pogłębiła pocałunek.
Tak strasznie im się to podobało, że nie zwrócili uwagi, że coś jest nie tak, że znają się dopiero dwa dni i przed chwilą byli na siebie cholernie źli tak, że jedno chciało zabić drugie i na odwrót.
Chwilę później oboje nie mieli na sobie górnej części garderoby. Justin wyślizgnął się spod kruchego ciała dziewczyny i zamknął drzwi na klucz.
- Teraz nikt nam nie będzie przeszkadzał. – położył się na niej i akcja zaczęła się rozkręcać.

***
- No to na razie wszystkim. – powiedziała po czym delikatnie ucałowała policzek chłopaka na pożegnanie i wysiadła z limuzyny. Została sama. W końcu mogła pomyśleć. Przerażało ją to, że ta gwiazdka może być w tym aż tak dobra. Był jedną z niewielu osób, które doprowadziły ją do spełnienia. Nie mogła o tym zapomnieć. Dopiero zamykając drzwi od mieszkania uświadomiła sobie, że nie znalazła komórki. Chwyciła telefon stacjonarny i zadzwoniła do asystentki. Po zablokowaniu karty wezwała taksówkę. Kilkanaście minut później była w drodze do ulubionej galerii handlowej. Po kupieniu nowego telefonu postanowiła pochodzić jeszcze trochę w poszukiwaniu kilku nowych sukienek. Zaraz po wejściu do pierwszego z jej ukochanych sklepów chwyciła w ręce kilka sukienek i pędem ruszyła do przymierzalni. Już po chwili z większością wybranych rzeczy zadowolona szła w kierunku kasy. W kilku kolejnych sklepach również kupiła masę sukienek. W końcu przyszła pora na jej ulubioną część zakupów – buty. Z uśmiechem na ustach przyglądała się kolejnym parom szpilek w głowie dopasowując je do różnych kreacji.
~~~
Siema, cześć, czołem i tak dalej. Za wami kolejny, trzeci już rozdział naszego opowiadania. Mamy nadzieję, że Wam się spodobał. Chciałyśmy Wam mega podziękować za te wszystkie odwiedziny na naszym blogu. Jeśli chcecie być informowani to: zostawcie swoją nazwę twitter'a, lub sfollowujcie nasze konto tam: @karliesworld . Kochamy Was i naprawdę dziękujemy za wszystko. Juka&Annie.