sobota, 25 maja 2013

08. Rozdział 8


- Alex, kochanie, przystopuj z tymi drinkami troszeczkę. – Karlie upomniała towarzyszkę, która od godziny piła drinka za drinkiem. Ta jednak machnęła na nią ręką i odeszła. – Aha. – skomentowała to odwracając się do tyłu.
- Właśnie Ciebie szukałem, Królewno. – powiedział Bieber mierząc ją wzrokiem od góry do dołu. – Łaaadnie. – złapał ją za biodro. – chciałbym cię pocałować, ale jest tu tyle ludzi, a ja nie chcę robić skandalu w prasie. – szepnął do niej.
- To nawet lepiej. Chodź do baru, możemy udawać, że prawie się nie znamy. – uśmiechnęła się do niego cwaniacko. Chłopak z jękiem poszedł za nią. Postawił jej drinka, a sam zamówił colę.
- Sorry bejb, ale jestem autem. Ktoś musi odwieźć ciebie i tą.. – spojrzał na dziwnie tańczącą dziewczyną ze szklanką w dłoni. - … całą Alexis. – skrzywił się. – jesteś o wiele bardziej przyzwoita. Co ona w ogóle robi? – szepnął nachylając się do dziewczyny.
- Może i tak, ale ja jestem osobą publiczną, gdybym nie była, zapewne tańczyłabym teraz obok niej. – uśmiechnęła się do niego. – jakoś musi się rozerwać po tylu miesiącach nauki.
- Może i masz rację, ale nadal twierdzę, że jest dziwna. Jeszcze jednego drinka? – zaproponował jej.
- Jeśli chcesz się ze mną przespać, to po prostu powiedz. Nie musisz mnie upijać. – zaczęła się z niego śmiać.
- Chcę być po prostu miły. Dokładnie wiem co zrobić, żeby się z tobą przespać. – położył dłoń na jej kolanie. Zaraz potem ją zabrał i zamówił jej ulubionego drinka.
- Bieber, zatańcz ze mną.- szepnęła seksownie do ucha chłopaka, dopijając ostatni łyk kolejnego drinka, po czym wstała i zaczęła ciągnąć go w stronę parkietu. Przetańczyli razem kilka piosenek. Już mieli wychodzić z klubu, gdy dj włączył jej ukochaną piosenkę. Posłała Justinowi proszącą minę, na co ten zabawnie przewrócił oczami i objął dziewczynę w talii. Karlie oplotła dłońmi kark chłopaka i wtuliła głowę w jego szyję. Czuli się dziwnie, jakby byli zupełnie sami w Sali całkowicie zapełnionej tłumem ludzi.
***
- Położysz ją w tamtym pokoju? Prooszę. – powiedziała posyłając w kierunku chłopaka uroczy uśmiech. Justin zaśmiał się serdecznie i udał się we wskazanym kierunku. Po chwili wrócił z szerokim, cwanym uśmiechem dodał – chyba, należy mi się jakaś nagroda.. – powiedział przysuwając się do niej.
- Jasne.. weź sobie coś, a ja idę pod prysznic. – dziewczyna udała, że nie zrozumiała aluzji śmiejąc się w duchu. Prychnął na nią i szybkim ruchem pociągnął ją za dłoń, tak że razem wylądowali na łóżku.
- Coś ci z tym żartem nie wyszło – zaczął całować ją po szyi. – po co kończyć ten wieczór tak wcześnie? – rzucił ją na łóżko i zakrył ich kołdrą.
***
- Karlie!!! – krzyczała Alexis szukając przyjaciółki po całym mieszkaniu. Gołym okiem widać było, że miała ogromnego kaca. Nawet nie pomyślała, że jej przyjaciółka może znajdować się w swoim własnym pokoju, więc wróciła do łóżka i zasnęła ponownie. Karlie obudziła się około godzinę później. Przetarła zaspane oczy i spojrzała na chłopaka.
- Jeszcze trochę i tu zamieszkasz.- powiedziała z uśmiechem. - Mam nadzieję, że Alexis jeszcze śpi.- dodała po chwili zdając sobie sprawę z obecności przyjaciółki w apartamencie.
- Dzień dobry, Królewno. Ja też uwielbiam budzić się przy Tobie. I tak, wiem, że wczorajsza noc była niesamowita.- rzucił sarkastycznym tonem, na co blondynka z szerokim uśmiechem na ustach przewróciła oczami.- A wracając do tematu, po tym ile wczoraj wypiła przypuszczam, że spokojnie możemy iść pod prysznic.- rzucił zabawnie poruszając brwiami.
- Spoko. Idź pierwszy.- odpowiedziała, próbując zrobić chłopakowi na złość i zaśmiała się serdecznie. Brunet bez dłuższego zastanowienia wziął dziewczynę na ręce i razem udali się do łazienki.
***
- Justiiin, pojedziesz po świeże bułki?- powiedziała uśmiechając się szeroko i rozczesując swoje długie, blond włosy.
- A mam inne wyjście?
- No właśnie chyba nie. - puściła mu oczko i delikatnie cmoknęła jego nos. Chłopak pokręcił głową z dezaprobatą i z uśmiechem ruszył w kierunku drzwi wyjściowych. Z uśmiechem na ustach szedł w kierunku ulubionej piekarni, nucąc pod nosem jedną ze swoich piosenek. Wracając przypadkiem wpadł na kogoś.
- Justin?- z transu wyrwał go delikatny, kobiecy głos. Spojrzał na dziewczynę wypowiadającą te słowa i przez chwilę jej się przyglądając, próbował przypomnieć sobie skąd ją zna.
- Sam?- zapytał niepewny. Na jej twarz wpełzł niepewny uśmiech.
- Jednak pamiętasz koleżankę z dzieciństwa.
- Jak mógłbym zapomnieć?- uśmiechnął się w jej kierunku. - Wiesz co, strasznie się spieszę, zapisz mi swój numer, odezwę się jak tylko znajdę chwilkę. - dodał, wyciągając telefon z kieszeni.
***
W całym apartamencie rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Śmiejąc się z przyjaciółki odchorowującej poprzedni wieczór otworzyła drzwi.
- Dawno Cię nie widziałam, Bieber.- powiedziała puszczając chłopakowi oczko.
- Tsa, rzeczywiście bardzo dawno. Cześć.- odpowiedział i ucałował jej policzek.- Mam świeże drożdżówki!- dodał radośnie zgrabnie wymijając dziewczynę, śmiejącą się z jego dziwnego zachowania.
- Co chcecie do picia?- zapytała wchodząc do kuchni.
- Kakao!- odpowiedzieli prawie jednogłośnie. Z uśmiechem zjedli śniadanie cały czas rozmawiając i żartując.
- Nie masz jakiegoś spotkania z fanami czy czegoś?- zapytała bruneta z uśmiechem, chcąc spędzić trochę czasu z przyjaciółką.
- Nie mam, ale nie martw się, zrozumiałem aluzję i już się zmywam..- opowiedział. - na razie, Alexis.- rzucił na odchodne. - Odezwij się jak znajdziesz dla mnie trochę czasu, co?- szepnął Karlie do ucha i delikatnie musnął policzek dziewczyny, po czym zniknął za drzwiami.
- No, to mamy czas tylko dla siebie!- oznajmiła radośnie wchodząc do salonu.
- Czyli możemy pogadać.- powiedziała z uśmiechem Alexis.
- Co masz na myśli?- zapytała ze zdziwieniem spoglądając na przyjaciółkę.
- Co Was łączy?
- Nic.- odpowiedziała, ale widząc zacięty wzrok brunetki ciągnęła.- Przyjaźnimy się. Nic więcej.
- Nic? Bo mam wrażenie, że on tu nocował. - powiedziała z cwanym uśmiechem.
- Nie, no co Ty. - odpowiedziała unikając wzroku przyjaciółki, co ta podsumowała miłym śmiechem i zmieniła temat. Siedziały na kanapie w dziwnych pozycjach i oglądały kreskówki.
- To co Alexis? Zakupy.– blondynka zacierała dłonie na samą myśl, o buszowaniu po najlepszych sklepach.
- Nie. Daj mi spokój. Głowa mi pęka.– zaczęła marudzić jej przyjaciółka.
- Trzeba było nie pić tak dużo.– jej optymizm prysł niczym bańka mydlana. Zabrała dziewczynie pilota i przełączyła na program muzyczny. Włączyła dosyć głośno i uśmiechnęła się z chorą satysfakcją.
- Wredota.– Alexis zaczęła śmiać się z dziecinnego zachowania modelki i rzuciła się na nią by ją przytulić.– daj pyska! – zaczęła ją całować po policzkach.
- Wariatka. – skomentowała blondynka i odwzajemniła uścisk.
- Słuchaj, może jutro wybierzemy się na te twoje wymarzone zakupy?
- Jasne, ale będę musiała iść na parę spotkań od rana i wolna będę koło 3 po południu. – skrzywiła się. Alex pocieszyła ją wzrokiem i wróciły do oglądania telewizji. Karlie chwilami miała dosyć tych ciągłych spotkań i braku czasu na wszystko, ale sama sobie to wybrała. Nie chciała rezygnować, bo uwielbiała to. Mimo wszystko spełniała się zawodowo, co w tak młodym wieku jest rzadko spotykane.
- Cały dzień przed telewizorem? – zaproponowała Alexis. Blondynka przytaknęła. Obie kilka minut później przytaszczyły wszystko co było im potrzebne tego dnia do życia, czyli kołdry, jakieś chipsy i przekąski, jakieś piwo i colę. Uśmiechnęły się do siebie i opadły na kanapę szukając ciekawych programów w TV.
~~~
Cześć Wam! Tu Annie! Dzisiaj rozdział wyjątkowo wcześnie, ale to wszystko dlatego, że od wczoraj nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła go dodać. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Kolejny rozdział dodamy wspólnie z Juką, bo długi weekend spędzamy razem, z czego niesamowicie się cieszę. Chciałabym Wam wszystkim bardzo podziękować za każe wejście na bloga, których w ciągu tych niecałych dwóch miesięcy uzbierało się dużo. Za każdy komentarz, który zostawiacie pod rozdziałem i za to, że tu jesteście. Kochamy Was! 
Annie&Juka xx

sobota, 18 maja 2013

07. Rozdział 7



Karlie stała w długiej sukni rozwiewanej przez sztuczny wiatr i robiła różne eleganckie ale i dziwne pozy do aparatu. - Sesja szła gładko, zupełnie inaczej niż sesja z Justinem. – pomyślała i zgubiła wątek.
- Dobra. Widzę, że nasza gwiazda ma na razie dosyć, ale rozumiemy ją, w końcu ma dzisiaj wenę. Bardzo dobrze ci idzie kochanie! – powiedział jej fotograf, a ona podeszła do swojej asystentki.
- Która jest godzina? – spytała, pijąc wodę.
- Za piętnaście druga. – skinęła głową słysząc odpowiedź.
Zaczęła się zastanawiać, czy Bieber i Alexis są już w jej mieszkaniu. Nie mogła się doczekać  spotkania z przyjaciółką. Strasznie za nią tęskniła. Nie widziały się ponad pół roku. Karlie obawiała się trochę tego, że jej niedawno poznany kolega  i Alexis nie polubią się. Nie chciałaby, żeby jej koleżankę spotkało coś niemiłego ze strony piosenkarza.
- Paulo.. o której kończymy? Śpieszy mi się dzisiaj troszkę. – podeszła do fotografa.
- Karlie, słonko. Niedługo przyjdą znani projektanci. Więc kilka zdjęć, porozmawiasz sobie z nimi i jesteś wolna. Myślę, że im się spodobasz i coś sobie dzisiaj załatwisz. – pokazał dłonią na miejsce w którym ma się ustawić do kolejnych zdjęć.

***
- Daj, pomogę Ci.- powiedział posyłając w kierunku nowo poznanej dziewczyny uśmiech. Nie chciał podpaść przyjaciółce modelki. – Co powiesz na to, żebyśmy zrobili Karlie niespodziankę i przyjechali po nią na plan? Miała mieć dzisiaj spotkanie z jakimiś projektantami, więc pewnie jeszcze trochę tam posiedzi. – zaproponował. Jakaś część jego miała ochotę popatrzeć na tą wredną blondynę w pracy.
- Jasne, czemu nie? – odpowiedziała bez większego entuzjazmu. Otworzył przed dziewczyną drzwi do samochodu jak prawdziwy gentelman, a już po chwili sam siadł za kierownicą swojego ukochanego samochodu.
- Opowiedz coś o sobie. – zaproponował. Nie lubił siedzieć cicho, a Alexis nie wydawała się zbyt chętna do rozmowy. W tym przekonaniu utwierdził go kompletny brak reakcji z jej strony. Postanowił jednak się tym nie przejmować i podkręcił głośność w radia. Patrząc na drogę wesoło gwiżdżąc w takt muzyki. Po kilkunastu minutach byli już na miejscu. Wysiedli z samochodu i ruszyli w kierunku studia, do którego dostali się bez większego problemu. Chwilę po wejściu dostrzegli zniecierpliwioną dziewczynę. Ze zdenerwowania chodziła z kąta w kąt rozglądając się po pomieszczeniu. W końcu ich dostrzegła. Na jej twarz momentalnie wdarł się, szeroki, prawdziwy uśmiech. Pędem ruszyła i kierunku przyjaciółki i już po chwili mocno tuliły się na przywitanie. Następnie dziewczyna podeszła do Biebera, delikatnie ucałowała jego policzek i szepnęła:
- Dzięki, Bieber. – po czym puściła chłopakowi oczko. 

-Justin...- powiedziała uroczo przeciągając „i”.- mam do Ciebie jeszcze jedną prośbę.
-Jaką? - zapytał spoglądając na nią z uśmiechem. - Ciesz się, że ja Cię o nic nie proszę, bo uwierz mi, że chyba przez pół życia nie wyszłabyś z łóżka. - dodał puszczając jej oczko. 
-Bieber no! Jak Ty coś palniesz.- zaśmiała się.
-Dobra, mów co to za prośba. 
-Zawieziesz mnie i Alexis do domu? -zapytała spoglądając na niego proszącym wzrokiem. 
-Myślisz, że inaczej bym na was czekał? - odpowiedział jakby to było oczywiste. 
-Dzięki.- uśmiechnęła się i ręką przywołała przyjaciółkę. - To ja idę po swoje rzeczy i zaraz jedziemy. 
-Pomóc Ci się zabrać? - spytał Bieber jakby wymagał twierdzącej odpowiedzi. Dziewczyna zdziwiona jego zachowaniem zdezorientowana przytaknęła skinięciem głową. 
-Co jest?- zapytała będąc już w garderobie.
-Ona jest jakaś dziwna.- powiedział siadając na kanapie. - Próbuję z nią pogadać, w prawdzie o niczym, ale nie chcę jechać w samochodzie w ciszy. Wiesz, że tego nie znoszę. A ona nawet nie zareagowała. Nie odpowiedziała na MOJE pytanie. - dodał wyraźnie akcentując przedostatnie słowo. 
-Bieber poczuł się urażony bo jakaś kobieta potrafiła oprzeć się jego podrywowi? - zapytała szczerząc się jakby sama do siebie. 
-Uwierz mi, że jakbym chciał ją podrywać to by mi się nie oparła. - powiedział – Spójrzmy na Ciebie. - dodał po chwili z cwanym uśmiechem. 
-Podrywasz mnie? 
-Już nie muszę.-powiedział wpijając się w jej usta.
***
-Dzięki, Justin. No i... do zobaczenia. - powiedziała i złożyła delikatny pocałunek na policzku chłopaka. Pomogła zabrać przyjaciółce wszystkie jej rzeczy i równym tempem ruszyły w kierunku apartamentu dziewczyny.
-To Twój pokój, jak zawsze.- powiedziała wskazując dłonią na pomieszczenie. - Rozpakuj się, a ja ogarnę coś do jedzenia. - dodała wychodząc z tymczasowego pokoju dziewczyny i podążyła w kierunku kuchni. Z lodówki wyciągnęła wszystkie rzeczy potrzebne do jej ulubionej sałatki i zajęła się przygotowywaniem. Krojąc warzywa z uśmiechem nuciła swoją ulubioną piosenkę. Już od kilku dni bezustannie towarzyszył jej dobry humor. Na początku częste spotkania z Justinem, jego głupie, bezsensowne hasła, rozśmieszające ją do łez. Teraz przyjazd jej najlepszej przyjaciółki. Zamyślona nie usłyszała kroków przyjaciółki, więc gdy ta pojawiła się tuż za nią i zaczęła mówić, dziewczyna wystraszyła się, przecinając przy tym palec. Spojrzała na krwawiącą ranę i podeszła do apteczki, aby zabezpieczyć ranę. Już po chwili wróciła do dokańczania posiłku, a kilka minut później usiadły przy stole i zaczęły go spożywać rozmawiając o przeżyciach z ostatnich miesiąc. 
***
-No to co robimy? Oglądamy film, idziemy na imprezę czy masz jakieś inne pomysły?- zapytała, planując zajęcia na wieczór. 
-Idziemy na imprezę. Tylko mam problem.- urwała w połowie zdania, aby po chwili dodać. - NIE MAM SIĘ W CO UBRAĆ!- dodała siląc się na rozpaczliwy ton. -Zaraz znajdziemy coś dla Ciebie. Na szczęście nie tylko ja jestem aż tak chuda. - powiedziała radośnie klaszcząc w dłonie i pobiegła do swojego pokoju. Już po chwili wróciła trzymając w dłoniach krótką, niebieską sukienkę. - Będzie pasować Ci do oczu. - dodała szczerząc się. - Bądź gotowa za godzinę - rzuciła i kolejny raz wybiegła z pokoju dziewczyny. Postanowiła napisać do Justina krótką wiadomość z propozycją spotkania się w ulubionym klubie. Wiedziała, że przez najbliższe trzy tygodnie będą się rzadko widywać, a wspólny wypad jest dobrą propozycją do nadrobienia tego. Już po chwili dostała sms'a potwierdzającego ich spotkanie. Wyciągnęła z szafy krótką, brązową sukienkę, bez ramiączek i pobiegła wziąć szybki prysznic. Następnie wykonała mocniejszy makijaż niż na co dzień i wsunęła wybraną sukienkę. Podeszła do szafki z biżuterią i wyjęła z niej błyszczący, rzucający się w oczy łańcuszek i zawiesiła go na szyi. Do sukienki dobrała brązowe buty na wysokiej szpilce i była gotowa. Chwyciła w dłoń torebkę w odcieniu bardzo podobnym do koloru butów i włożyła do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Spojrzała w lustro dokładnie lustrując każdy detal stroju. Zauważyła, że czegoś jej brakuje. Po chwili zastanowienia chwyciła w dłoń swoje ulubione kolczyki i włożyła je do uszu. Przed samym wyjściem spryskała się ukochanymi perfumami i wyszła do przedpokoju gdzie już od kilku minut czekała na nią Alexis.


~~~



Witamy!

To już 7 rozdział. Przepraszam Was jeśli występują tu jakieś błędy, ale nie mamy siły i czasu i wszystkiego, żeby to sprawdzić. Mamy nadzieję, że rozdział Wam się podobał. 
Dziękujemy za wszystkie komentarze i odwiedziny ;)

Do następnego <3

PS. Jeśli chcecie być informowani to napiszcie w komentarzu swój nick na twittera lub follownijcie nas na tt @karliesworld.

sobota, 11 maja 2013

06. Rozdział 6


- Gdzie ci to wszystko położyć? – spytał Justin obładowany torbami.
- W kuchni. Dziękuję, że mi pomogłeś. – Karlie zamknęła drzwi. – Miałabym jeszcze jedną. Malutką prośbę…
- Oj.. zaczyna się. – zaśmiał się Bieber wolny od zakupów.
- Pojedziesz jutro po Alexis na lotnisko? Ja mam sesje. Sorki, jeśli to kłopot.
- Jasne, że nie, ale musisz mi obiecać, że będziesz dla mnie milutka i dasz się teraz pocałować. – nie czekając na odpowiedź wpił się w jej usta. – Uwielbiam twoje wargi. – oblizał się i poszedł w stronę jej pokoju.
- Aha. – zrobiła dziwną minę i poszła do kuchni rozpakować zakupione rzeczy. – Bieber!! – wydarła się głośno.
- Co się drzesz?! Za tobą byłem. – chłopak trzymał się za głowę.
- A skąd ja to niby miałam wiedzieć? – zadała retoryczne pytanie i przewróciła oczami.
- Chciałaś coś. – przypomniał piosenkarz i usiadł przy barku.
- Chciałoby ci się wyjść do sklepu po jakiś dobry alkohol? – odwróciła się do niego ze ściereczką w dłoni. Akurat wycierała blat.
- Jakieś libacje tu planujesz? – podszedł do niej. – To ja się piszę. Wpadnę tu do was kiedyś na nockę. – pocałował ją w usta.
- Jasne. To chciałoby ci się? – zaczęła mega szybko machać rzęsami.
- Śmiesznie wyglądasz jak tak robisz. – śmiał się z niej Bieber. – Pojedziemy razem. Za 5 minut w moim aucie. Nie spóźnij się, bo będzie kara. – klepnął ją w tyłek.

***
- Spóźniona. – rzucił w kierunku dziewczyny, uśmiechając się w duchu, a następnie namiętnie wpił się w jej usta. Dziewczyna bez zastanowienia odwzajemniła pocałunek. Po dłuższej chwili, gdy oderwali się od siebie chłopak rzucił: - No to pierwszą część kary mamy za sobą.
- Muszę przyznać, że była naprawdę przyjemna, a druga to? – zapytała zaciekawiona.
- Druga to znoszenie mnie cały dzisiejszy wieczór.
- Skoro muszę.- powiedziała uśmiechając się szeroko.
- Chwila… przecież mówiłaś, że nie umiem całować. Zmieniłaś zdanie? – zapytał posyłając w kierunku Karlie cwany uśmiech. Dziewczyna bez chwili zastanowienia kolejny raz go pocałowała. Gdy kolejny raz oderwali się od siebie. Puściła w jego kierunku oczko i dodała:
- Chyba musiałam.
Pół godziny później byli już w domu modelki.
- To co? Horror? – spytał Bieber przeglądając półki z filmami.
- Nie będziesz się bał? Ja je wszystkie znam na pamięć. Może jakaś komedia? Hmm? – zmieniła propozycje.
- Skoro już wszystkie znasz, to nie ma sensu żebyśmy je oglądali. Liczyłem na jakieś przytulanie, ale komedia też spoko. A skoro jesteśmy tylko znajomymi, to nawet lepsza. – wyciągnął jakiś film i włączył go na dvd.
Karlie zrobiła popcorn i przyniosła kieliszki. Film się zaczął. Oboje leżeli na łóżku dziewczyny i oglądali z zaciekawienie.
- Hahahahhahahaha! – zaczęła się dziko śmiać Karlie. Justin słysząc jej śmiech sam wybuchnął.
- Słodki masz śmiech świnko.
- Ej! Ja się przed tobą otwieram a ty się ze mnie śmiejesz. – zepchnęła go z łóżka.
- Otwierasz się na wszystkie możliwe sposoby. – położył się na niej i zaczął gładzić jej udo.
- Dobra dobra. Ekran mi zasłaniasz. – wytknęła mu język, a on z uśmiechem z niej zszedł.
- Bieber, nalej mi jeszcze wina. – powiedziała do chłopaka robiąc proszącą minę, na co ten przewrócił oczami i z uśmiechem podniósł się z łóżka aby wykonać prośbę dziewczyny.
- Ale z Ciebie leniuch – skomentował pod nosem, podając jej napełniony kieliszek.
- Marudzisz. – podsumowała i wzięła duży łyk ulubionego wina. Po kilku kolejnych dziewczynie dosyć mocno szumiało w głowie przez co wtuliła się w klatkę piersiową chłopaka i odpłynęła.
- Karlie. – powiedział do niej po kilkunastu minutach, aby ją obudzić.
- Mhm? – spytała przecierając zaspane oczy i spoglądając na bruneta.
- Nie mogę prowadzić, więc zostaję na noc.- oznajmił czekając na reakcję dziewczyny.
- Tsa, od razu klucze sobie dorób, po co robić zamieszanie za każdym razem.- szepnęła z ironią kolejny raz wtulając się w ciało chłopaka.
- Też Cię kocham. – podsumował rozmowę.

***
- O cześć Bieber. – powiedziała Karlie budząc się rano. – Jak się spało? Może przyniesiesz tu sobie jakąś torbę z rzeczami, nie będziesz miał co rano problemów.
- Też o tym myślałem, ale na razie musimy się zbierać. Ty na sesje i spotkanie z jakimś dziwnym projektantem a ja po Alexis na lotnisko. Jak coś to zabieram klucze, żebym miał gdzie ją podrzucić.
- Nie myślałeś o pracy asystenta? Sporo bym ci płaciła. – poruszała brwiami.
- No nie wątpię. – ściągnął z niej kołdrę, wziął ją na ręce i wyniósł do łazienki. – ogarniaj się, a ja zrobię resztę.
Dziewczyna stała zdziwiona na środku pomieszczenia.
- Pojebało go czy jak? – zapytała sama siebie, ale nie dostała odpowiedzi, więc zdjęła ciuchy i weszła pod prysznic.
Justin w tym czasie posprzątał w pokoju i poszedł do drugiej łazienki. Stwierdził, że musi wpaść na chwilę do domu, żeby zmienić ciuchy. W końcu jakoś musi wyglądać odbierając Alexis z lotniska. Jeśli jest tak seksowna jak Karlie, to musi zrobić dobre wrażenie. Zastanawiał się nad propozycją dziewczyny z przyniesieniem jakichś rzeczy do jej mieszkania. To nie jest taki zły pomysł.
Wpadł do łazienki dziewczyny, aby oznajmić, że jedzie na chwilę do domu. Dokładnie zlustrował każdy kawałek nagiego ciała Karlie i szeroko się uśmiechnął jednak po chwili udał smutną minkę i rzucił:
- Chętnie bym Ci potowarzyszył, ale dzisiaj muszę się spieszyć. Wyszedł z łazienki, jednak po chwili wrócił, wpił się w usta dziewczyny i zamknął za sobą drzwi.
- Lecz się, Bieber! – krzyknęła w tym samym czasie śmiejąc się pod nosem. Sama nie wiedziała jak określić relację ich łączącą. W ostatnim czasie spędzali ze sobą bardzo dużo czasu i chyba w dużym stopniu polubili swoje towarzystwo. Oboje jednak już na samym początku znajomości przyznali, że nie mogli być razem, co nie przeszkadzało im w uprawianiu nałogowego seksu. Nie miała jednak więcej czasu na zastanawianie się nad tym, więc zaczęła przygotowywać się do wyjścia. Gdy robiła makijaż usłyszała, że drzwi od jej mieszkania otwierają się. Już chwilę później obok niej stał Bieber trzymając w ręku jakąś torbę.
- Co to? – spytała pokazując na nią.
- Moje rzeczy? – zapytał z ironią. – Sama powiedziałaś, że mam je przywieźć. No to… Gdzie mogę je położyć? – dodał z szerokim uśmiechem.
- Ty to serio głupi jesteś. – powiedziała kręcąc głową z dezaprobatą. – Włóż do szafy, jak będę miała chwilę czasu to gdzieś to ustawię. A teraz zbieraj się. Musisz mnie jeszcze zawieźć na sesję przecież. – dodała całując policzek chłopaka, na co ten śmiesznie przewrócił oczami.


~~~
Siema, cześć, czołem i w ogóle! Czytałam dzisiaj ten rozdział drugi raz w swoim życiu i nabijałam się jak głupia, sama nie wiem dlaczego. Chyba jest jednym z moich ulubionych, przynajmniej z tych, które napisałyśmy do tej pory. Mam nadzieję, że spodobał Wam się tak bardzo jak mi się podoba. Chciałabym Wam wszystkim mega podziękować za to, że czytacie, wchodzicie na naszego bloga, komentujecie nowe rozdziały. Nowy rozdział standardowo pojawi się w piątek, albo sobotę. Jeśli chcecie być o tym poinformowani to follownijcie nasze konto na twitterze - @karliesworld . Kochamy Was i naprawdę dziękujemy za wszystko. Love, Juka&Annie!

środa, 8 maja 2013

05. Rozdział 5



- Spadaj już, Bieber. - powiedziała śmiejąc się i próbując wypchnąć go za drzwi. 
- Okej. Już. Tylko... - urwał i kolejny raz wpił się w usta dziewczyny. Już chciał kolejny raz wepchnąć ją do apartamentu, gdy przerwał mu głos zza pleców. 
- Chyba przyszłam nie w porę. - Odkleili się od siebie i spojrzeli w kierunku, z którego dochodził głos.
- Cześć, mamo. - powiedziała modelka. 
- Może nas przedstawisz? - odpowiedziała spoglądając na chłopaka. 
***
- Fajny ten Justin. Przystojny. Jesteście razem? – dopytywała mama dziewczyny , kiedy robiły razem obiad.
- Nie. Tylko ze sobą pracujemy. – odpowiedziała Karlie przeczuwając, kolejną serię pytań.
- Pracujecie razem? W takim razie co on robił u ciebie w nocy i czemu się całowaliście? – spojrzała na modelkę podejrzliwie. – Kochanie ja wiem, że twój zawód wiąże się z różnymi znajomościami i że musisz być pewna siebie, ale nie spodziewałam się, że siedemnastoletnia modelka mogłaby spędzać noc ze współpracownikiem.
- Mamo.. – jęknęła dziewczyna. – Nie chcę mi się ci tego tłumaczyć, ale nie śpię z każdym lepszym i to myślę powinno ci wystarczyć.
- Chociaż się zabezpieczyliście? – spytała już z troską rodzicielka Karlie.
- Ta..ak. – odpowiedziała niepewnie. – Tak!
- jesteś pewna?
- Tak. – odpowiedziała pewnie, ale nie była tego w ogóle pewna.
Że też nie ma numeru Biebera. Mogłaby zadzwonić i się spytać, a tak będzie musiała czekać na następne spotkanie.

Kiedy matka Karlie poszła do domu, a ona sama posprzątała całe mieszkanie, zadzwonił telefon stacjonarny.
- Halo? – odebrała.
- Cześć kochana. – przywitała się jej dobra znajoma Alexis.
- Co słychać?
- Całkiem dobrze. Dzwonie, żeby się przypomnieć. Ja rozumiem, że ta współpraca z Justinem  bardzo cię wciąga. – dziewczyna po drugiej stronie telefony zachichotała. – Miałabyś czas się spotkać ze starą znajomą ze szkoły?
- Jasne. Dla ciebie zawsze mam czas. – Karlie ucieszyła się na tą propozycję,  gdyż uwielbiała spędzać czas z dziewczyną. Ona zawsze była taka normalna, była wyjątkowa bez zbędnych dodatków. – Zapraszam do mnie na wakacje. W końcu trzeba sobie zrobić przerwę. – uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Dziękuję. W takim razie przyjadę na trochę. Pasuje ci..
- Jutro? Jasne, że tak. To czekam. Pa – rozłączyła się szybko, żeby dziewczyna nie zdążyła odmówić.
Alexis była kiedyś najlepszą przyjaciółką Karlie, ale straciły kontakt, kiedy ta pierwsza wyprowadziła się na drugi koniec kraju. Wtedy Karlie zaczęła swoja przygodę z modelingiem, to było jakoś 5 lat temu. Odświeżyły kontakt półtora roku temu i od tej pory spotykają się co jakiś czas.
Alexis wspierała ją kiedy chciała zaistnieć w świecie mody.  Dziewczyna zawsze służyła Karlie pomocną dłonią i kiedy tylko mogła urwać się ze szkoły, to przyjeżdżała do blondynki by ją pocieszać.
Karlie zupełnie zapomniała o Justinie i zaczęła  przygotowywać pokój dla Alexis. Kiedy wszystko było równo poskładane i błyszczało, dziewczyna wyszła z domu kierując się w kierunku jej ulubionego supermarketu. Pomyślała, że przydałby się samochód, bo sama zakupów nie doniesie do domu.
Dziewczyna zgadzała się ze swoim ojcem, że upicie się do nieprzytomności w jakimś beznadziejnym klubie jest głupotą i należało jej się skonfiskowanie auta, ale nie przesadzajmy. Minęły już dwa miesiące, a ojciec nie chce jej go oddać.
Dziewczyna weszła do sklepu i na starcie pojawiła się grupka osób proszących o autograf lub zdjęcie. Zrobiła o co prosili i poszła dalej.
Do wózka ładowała mnóstwo rzeczy. Wszelkiej maści słodycze, wszystko co nie zdrowe i tuczące, oraz pare niezbędnych rzeczy, które już się jej kończyły. Zapłaciła za wszystko swoją złotą kartą i wyjechała z wózkiem na zewnątrz.  Wyjęła swój nowy telefon i wybrała numer Marie, swojej menegerki.
- Cześć Marie. Przyjechałabyś po mnie? Jestem pod moim supermarketem i mam tak wielkie zakupy, że ich sama nie doniosę. – mówiła szybko dziewczyna.
- Słuchaj nie dam rady, ale coś załatwię. Zaraz kogoś wyślę. – Karlie wiedziała, że na Marie zawsze może liczyć. Ufała, że nigdy jej nie zawiedzie, nawet w takich drobnostkach.
Karlie oparła się o słup i wyjęła z torby jakiegoś batona.
Gdy wyrzuciła papierek do kosza, dostrzegła podjeżdżające auto. Kierowca zatrzymał się koło niej i wysiadł z pojazdu.
- O! Bieber. Cześć. – uśmiechnęła się dziewczyna. – Marie cię wysłała?  Tego się nie spodziewałam.
- Tak. Akurat byłem blisko i usłyszałem. Podjedź tym wózkiem pod bagażnik, a ja zaraz wszystko zapakuje.
Zrobiła o co prosił i wsiadła na miejsce pasażera. Justin odłożył wózek do sklepu i wrócił.
- Jak wizyta mamy? – zapytał cofając.
- Jak zawsze pełna pytań. Właśnie! Justin? Użyłeś gumek, co nie? – uśmiechnęła się do niego.
- Jasne. – odwzajemnił uśmiech i wrócił wzrokiem na jezdnie przed nim. – Gości będziesz miała, że takie ogromne zakupy zrobiłaś?
- Tak. Moja dobra znajoma przyjeżdża z Californi. 
~~~
STO LAT! STO LAT!  No to tak. Dodajemy nowy rozdział z okazji 18 urodzin Justyny. Mega dziękujemy za wszystkie komentarze, wejścia i miłe słowa na temat opowiadania. 

TAAAAAAAAAK! SKOŃCZYŁAM 18 LAT !! ANIA DO MNIE PRZYJECHAŁA.. wyskoczyła mi z łazienki o.O a ja się darłam jak debil o.O

W każdym razie teraz siedzimy w moim pokoju z dziwnymi ludźmi xd ale są zajebiści i słuchamy Lolly ;D albo jakieś Dalibomby o.O

Mamy nadzieję, że spodobał Wam rozdział ;)
Dziękujemy za wszystkie komentarze <3
za odwiedziny ;)
Za to, że czytacie ;)

Followujcie nas na tt <karliesworld> jeśli chcecie być informowani ;)

LOVE YALL <3 
Annie&Juka.

sobota, 4 maja 2013

04. Rozdział 4.



Po powrocie do domu kolejny raz przymierzała wszystkie zakupione rzeczy przeglądając się w lustrze i dokładnie lustrując każdą z nich. Nadeszła pora na przymierzenie tej, która od samego początku podobała jej się najbardziej. Czarna sukienka, sięgająca do połowy ud, na jedno ramię. Okręciła się wokół własnej osi i ruszyła w kierunku zakupionych butów. W końcu znalazła to czego szukała. Włożyła je na nogi i usłyszała dzwonek do drzwi.  Otworzyła je, a jej oczom ukazała się sylwetka Biebera. Stał nonszalancko oparty o framugę drzwi, z seksownym uśmiechem.
- No ładnie. Zupełnie jakbyś wiedziała, że przyjdę. – Powiedział dokładnie lustrując każdy milimetr ciała dziewczyny i wchodząc do jej mieszkania.
- Co tu robisz? – spytała o dziwo, bardzo mile zaskoczona.
- Nudziło mi się. Poza tym liczyłem na jakąś powtórkę z garderoby. Jesteś taka seksowna w tym kawałku materiału. – jęknął kiedy drzwi jej mieszkania zatrzasnęły się.
- Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o tobie. Chociaż tą koszulkę zdejmij. – zażartowała, jednak on to zrobił. Rzucił swoją część garderoby przed siebie i zawisnęła ona na lampce nocnej, przy czym stłumiła padające od niej światło. W salonie nowoczesnego apartamentu młodej modelki, zrobił się półmrok.
- Mam nadzieję, że mieszkasz sama. – poruszał brwiami Bieber i zaczął wchodzić do innych pomieszczeń. – Ładnie tu masz. W sumie mógłbym tu zamieszkać.
- W snach chyba. Nie zapędzaj się kochanie. Wchodź do mojego pokoju. Trzecie drzwi na lewo. Jeśli już się poczujesz jak w domu to możesz tam ogarnąć. – posłała mu całusa. – Coś do picia?
- Hmm.. jakieś wino masz? – dziewczyna spojrzała na niego z politowaniem i skierowała się do kuchni. On natomiast poszedł w drugim kierunku.
Wchodząc do sypialni dziewczyny, chłopak się cofnął z zaskoczenia. Jednak po chwili przyzwyczaił się do widoku porozrzucanych po wszystkim po czym się da sukienek.
Karlie przyszła tak szybko, że Justin nie zdążył przekroczyć progu. Trzymała w dłoniach butelkę wytrawnego wina i dwa kieliszki.
- Nigdy w życiu nie widziałem tylu sukienek na raz. Nawet w sklepie. – skomentował.
- Zaraz ogarnę. Weź to ode mnie i zamów jakieś żarcie, bo umieram z głodu.
 Blondynka bardzo szybko schowała wszystko do szafy, a torby po zakupach wyrzuciła. Bieber w tym czasie sam pojechał po jakieś jedzenie, stwierdzając, że tak będzie szybciej.
- Jezu. Co za dziwna znajomość. – stwierdziła głośno, siadając na swoim łóżku. Chwilę później wstała i postawiła dwa talerze na stoliku w jej sypialni, oraz wino i dwa kieliszki. Kiedy rozmyślała o dziwnych stosunkach z chłopakiem, on wszedł do domu.
- Karlie! Wróciłem! Kochanie! Dzieci już śpią, więc możemy robić kolejne. – śmiał się zamykając za sobą drzwi na wszystkie możliwe zamki.
- Chuja ci zrobię. Jedzenie mi daj. – wstała i poszła w jego kierunku wyrywając karton z pizzą. – Nie powinnam, ale umrę z głodu jak tego nie zjem. Wiesz jak ja dawno pizzy nie jadłam? Wiesz jak ja dawno w ogóle jadłam? – patrzyła na niego z zachłannością i zanim doszli do pokoju blondynki, ona pochłonęła cały kawałek pysznej pepperoni.
- Bieber. Jesteś najlepszym facetem jakiego do tej pory spotkałam. Na każdym kroku robisz mi dobrze. – jęknęła mu do ucha. – siadaj.
Chłopak zadowolony z siebie, nalał im wina do kieliszków i sam chwycił kawałek pizzy.
- Wiesz co? Jesteś mega pociągającym facetem i w sumie nie dziwię się, że wszystkie twoje fanki marzą o seksie z tobą.
- Ja też nie. Tobie w sumie też się nie dziwię. Wiem, że cię pociągam, ty mnie też. Szkoda że nic z tego nie będzie. – powiedział, że mu przykro, ale dalej się uśmiechał. Jej też nie zszedł uśmiech z twarzy. Nie poczuła się urażona. Nie zależało jej na związku z kimś kto przysłaniałby ją na każdym kroku.

- Jesteśmy do siebie zbyt podobni. Nie potrafiłabym sobie wyobrazić nas razem przed kamerą kolejny raz. Chociaż to nie takie złe, że jesteśmy tacy sami. Przynajmniej wiemy jak sprawić sobie przyjemność. No i nadal jesteś seksowny.
- Plączesz się w tym co mówisz. Imponuje mi to jak na Ciebie działam. - powiedział posyłając w kierunku dziewczyny cwany uśmiech. Karlie spojrzała na niego krzywym wzrokiem przeżuwając kolejny kęs posiłku. Gdyby nie jej aktualne zajęcie pewnie zaczęłaby się z nim kłócić. W tym samym momencie spojrzeli na opakowanie po pizzy. Wzrok obojga spoczął na jej ostatnim kawałku, a ich ręce zaczęły się ku niej zbliżać. Justin wykazał się w tej sytuacji lepszym refleksem i sekundę przed dziewczyną chwycił go w dłoń, pokazując jej język. Modelka nadal czując pozostałości głodu, bez cienia skrępowania podniosła się ze swojego krzesła i usiadła na kolanach towarzysza, którego dłoń już prawie wkładała do ust obiekt jej pożądania. Szybkim ruchem zbliżyła do niego usta i ugryzła kawałek. W końcu stanęło na tym, że chłopak karmił nim raz siebie, raz ją. Po zjedzeniu wrócili do dalszej rozmowy popijając przy tym kolejną butelkę wina. Po skonsumowaniu mniej więcej połowy w ich głowach zaczynało coraz mocniej szumieć i powoli zaczynali tracić panowanie nad sobą. Niespodziewanie dziewczyna namiętnie wpiła się w usta chłopaka, który momentalnie odwzajemnił pocałunek.
- Na to czekałem. - szepnął jej w usta pomiędzy pocałunkami, biorąc na ręce i przenosząc na łóżko. Delikatnie ułożył na nim kruche ciało blondynki pewnym ruchem zdejmując z niej już od dłuższego czasu przeszkadzający mu kawałek materiału. Dziewczyna nie pozostając dłużna pomogła zdjąć mu jego koszulkę. Po chwili oboje byli już w samej bieliźnie. Justin błądził ustami po całym jej ciele doprowadzając ją do rozkoszy. Chwilę później to ona zaczęła przejmować inicjatywę. 
***
Zdezorientowany rozglądał się po otaczającej go przestrzeni. Spojrzał w bok i dopiero wtedy zaczął przypominać sobie to co działo się poprzedniej nocy. Uśmiechnął się sam do siebie dokładnie lustrując każdy odkryty detal ciała blondynki. Kręciła go. To musiał przyznać. Pociągała go jej pewność siebie, jednak w teraz, gdy przyglądał się jej takiej bezradnej, słodkiej podobała mu się jeszcze bardziej. Zaczęła mruczeć przez sen i uśmiechać się nieświadomie czym wywołała cichy śmiech chłopaka. Nagle jej oczy się otworzyły, a w nich malowało się zdezorientowanie.
- Co Ty tu robisz? Kompletnie nic nie pamiętam.- powiedziała wpatrując swoje duże, brązowe oczy w chłopaka.
- Nic? - zapytał nieświadomie się przy tym uśmiechając.
- Nic. - odpowiedziała zgodnie z prawdą.
- No to ja pomogę Ci to wszystko sobie przypomnieć.- powiedział po czym namiętnie wpił się w usta modelki. 
~~~

Dziękujemy czytającym i komentującym <3 i wszystkim, którym podoba się to opowiadanie ;)

Dziękujemy za wszystkie odwiedziny, których jest już ponad 1000 ;D JARAMY SIĘ!


Dzisiaj był zajebisty dzień! Właśnie teraz siedzę w swoim pokoju, dodaję ten rozdział, a wiecie co robi Annie?
Jedzie pociągiem TLK Gdańsk - Katowice ;D dojedzie tam jakoś dwadzieścia po 22:00 ;D 

Annie była dzisiaj u mnie w Łodzi <3 Chciałyśmy dodać ten rozdział razem, ale nie udało nam się, ale któryś z następnych rozdziałów dodamy już razem, tyle że u niej :D
Powiem Wam, że się stresuję, bo jeszcze u Annie nie byłam o.O 


Mam nadzieję, że rozdział się Wam podobał, że skomentujecie co o nim sądzicie i że Annie dojedzie do domu bezpiecznie <3



Annie&Juka.