środa, 8 maja 2013

05. Rozdział 5



- Spadaj już, Bieber. - powiedziała śmiejąc się i próbując wypchnąć go za drzwi. 
- Okej. Już. Tylko... - urwał i kolejny raz wpił się w usta dziewczyny. Już chciał kolejny raz wepchnąć ją do apartamentu, gdy przerwał mu głos zza pleców. 
- Chyba przyszłam nie w porę. - Odkleili się od siebie i spojrzeli w kierunku, z którego dochodził głos.
- Cześć, mamo. - powiedziała modelka. 
- Może nas przedstawisz? - odpowiedziała spoglądając na chłopaka. 
***
- Fajny ten Justin. Przystojny. Jesteście razem? – dopytywała mama dziewczyny , kiedy robiły razem obiad.
- Nie. Tylko ze sobą pracujemy. – odpowiedziała Karlie przeczuwając, kolejną serię pytań.
- Pracujecie razem? W takim razie co on robił u ciebie w nocy i czemu się całowaliście? – spojrzała na modelkę podejrzliwie. – Kochanie ja wiem, że twój zawód wiąże się z różnymi znajomościami i że musisz być pewna siebie, ale nie spodziewałam się, że siedemnastoletnia modelka mogłaby spędzać noc ze współpracownikiem.
- Mamo.. – jęknęła dziewczyna. – Nie chcę mi się ci tego tłumaczyć, ale nie śpię z każdym lepszym i to myślę powinno ci wystarczyć.
- Chociaż się zabezpieczyliście? – spytała już z troską rodzicielka Karlie.
- Ta..ak. – odpowiedziała niepewnie. – Tak!
- jesteś pewna?
- Tak. – odpowiedziała pewnie, ale nie była tego w ogóle pewna.
Że też nie ma numeru Biebera. Mogłaby zadzwonić i się spytać, a tak będzie musiała czekać na następne spotkanie.

Kiedy matka Karlie poszła do domu, a ona sama posprzątała całe mieszkanie, zadzwonił telefon stacjonarny.
- Halo? – odebrała.
- Cześć kochana. – przywitała się jej dobra znajoma Alexis.
- Co słychać?
- Całkiem dobrze. Dzwonie, żeby się przypomnieć. Ja rozumiem, że ta współpraca z Justinem  bardzo cię wciąga. – dziewczyna po drugiej stronie telefony zachichotała. – Miałabyś czas się spotkać ze starą znajomą ze szkoły?
- Jasne. Dla ciebie zawsze mam czas. – Karlie ucieszyła się na tą propozycję,  gdyż uwielbiała spędzać czas z dziewczyną. Ona zawsze była taka normalna, była wyjątkowa bez zbędnych dodatków. – Zapraszam do mnie na wakacje. W końcu trzeba sobie zrobić przerwę. – uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Dziękuję. W takim razie przyjadę na trochę. Pasuje ci..
- Jutro? Jasne, że tak. To czekam. Pa – rozłączyła się szybko, żeby dziewczyna nie zdążyła odmówić.
Alexis była kiedyś najlepszą przyjaciółką Karlie, ale straciły kontakt, kiedy ta pierwsza wyprowadziła się na drugi koniec kraju. Wtedy Karlie zaczęła swoja przygodę z modelingiem, to było jakoś 5 lat temu. Odświeżyły kontakt półtora roku temu i od tej pory spotykają się co jakiś czas.
Alexis wspierała ją kiedy chciała zaistnieć w świecie mody.  Dziewczyna zawsze służyła Karlie pomocną dłonią i kiedy tylko mogła urwać się ze szkoły, to przyjeżdżała do blondynki by ją pocieszać.
Karlie zupełnie zapomniała o Justinie i zaczęła  przygotowywać pokój dla Alexis. Kiedy wszystko było równo poskładane i błyszczało, dziewczyna wyszła z domu kierując się w kierunku jej ulubionego supermarketu. Pomyślała, że przydałby się samochód, bo sama zakupów nie doniesie do domu.
Dziewczyna zgadzała się ze swoim ojcem, że upicie się do nieprzytomności w jakimś beznadziejnym klubie jest głupotą i należało jej się skonfiskowanie auta, ale nie przesadzajmy. Minęły już dwa miesiące, a ojciec nie chce jej go oddać.
Dziewczyna weszła do sklepu i na starcie pojawiła się grupka osób proszących o autograf lub zdjęcie. Zrobiła o co prosili i poszła dalej.
Do wózka ładowała mnóstwo rzeczy. Wszelkiej maści słodycze, wszystko co nie zdrowe i tuczące, oraz pare niezbędnych rzeczy, które już się jej kończyły. Zapłaciła za wszystko swoją złotą kartą i wyjechała z wózkiem na zewnątrz.  Wyjęła swój nowy telefon i wybrała numer Marie, swojej menegerki.
- Cześć Marie. Przyjechałabyś po mnie? Jestem pod moim supermarketem i mam tak wielkie zakupy, że ich sama nie doniosę. – mówiła szybko dziewczyna.
- Słuchaj nie dam rady, ale coś załatwię. Zaraz kogoś wyślę. – Karlie wiedziała, że na Marie zawsze może liczyć. Ufała, że nigdy jej nie zawiedzie, nawet w takich drobnostkach.
Karlie oparła się o słup i wyjęła z torby jakiegoś batona.
Gdy wyrzuciła papierek do kosza, dostrzegła podjeżdżające auto. Kierowca zatrzymał się koło niej i wysiadł z pojazdu.
- O! Bieber. Cześć. – uśmiechnęła się dziewczyna. – Marie cię wysłała?  Tego się nie spodziewałam.
- Tak. Akurat byłem blisko i usłyszałem. Podjedź tym wózkiem pod bagażnik, a ja zaraz wszystko zapakuje.
Zrobiła o co prosił i wsiadła na miejsce pasażera. Justin odłożył wózek do sklepu i wrócił.
- Jak wizyta mamy? – zapytał cofając.
- Jak zawsze pełna pytań. Właśnie! Justin? Użyłeś gumek, co nie? – uśmiechnęła się do niego.
- Jasne. – odwzajemnił uśmiech i wrócił wzrokiem na jezdnie przed nim. – Gości będziesz miała, że takie ogromne zakupy zrobiłaś?
- Tak. Moja dobra znajoma przyjeżdża z Californi. 
~~~
STO LAT! STO LAT!  No to tak. Dodajemy nowy rozdział z okazji 18 urodzin Justyny. Mega dziękujemy za wszystkie komentarze, wejścia i miłe słowa na temat opowiadania. 

TAAAAAAAAAK! SKOŃCZYŁAM 18 LAT !! ANIA DO MNIE PRZYJECHAŁA.. wyskoczyła mi z łazienki o.O a ja się darłam jak debil o.O

W każdym razie teraz siedzimy w moim pokoju z dziwnymi ludźmi xd ale są zajebiści i słuchamy Lolly ;D albo jakieś Dalibomby o.O

Mamy nadzieję, że spodobał Wam rozdział ;)
Dziękujemy za wszystkie komentarze <3
za odwiedziny ;)
Za to, że czytacie ;)

Followujcie nas na tt <karliesworld> jeśli chcecie być informowani ;)

LOVE YALL <3 
Annie&Juka.

2 komentarze: