niedziela, 16 czerwca 2013

10. Rozdział 10

Spojrzał na wyświetlacz telefonu i zniecierpliwiony dwugodzinnym oczekiwaniem na wizytę u prywatnego lekarza, przewrócił oczami. Westchnął z rezygnacją czując upływ kolejnej chwili, pragnąc jak najszybciej wrócić do domu i położyć ukochaną siostrzyczkę do łóżka.
- Just...- Jazzy położyła malutką rączkę na splecionych ze sobą dłoniach chłopaka, zwracając tym jego uwagę. Spojrzał na nią z uśmiechem, sadzając ją sobie na kolanach. Delikatnie oparła główkę o klatkę piersiową Justina, bawiąc się jego kciukami. Po kilkudziesięciu minutach w końcu padło ich nazwisko, co zmusiło chłopaka do obudzenia śpiącej na jego kolanach kruszynki. Wziął ją a ręce idąc w kierunku gabinetu, w którym przyjmował ich lekarz. Usadził dziewczynkę na kozetce po czym sam usiał na stojącym nieopodal krześle. Dokładnie opowiedział doktorowi co dolega Jazzy, a następnie za jego poleceniem rozebrał koszulkę dziewczynki umożliwiając jej osłuchanie. Chwilę później z powrotem nałożył jej koszulkę po czym wziął ją na ręce i usadził na swoich kolanach, gdzie dziewczynka czuła się najlepiej.
Po wszystkim lekarz dał chłopakowi receptę na różnego rodzaju syropy i witaminy
oraz dokładną rozpiskę co podawać o jakiej porze. Mimo wszystko wytłumaczył mu raz jeszcze wszystkie zalecenia, których wysłuchał ze szczególną uwagą starając się zapamiętać każdy detal, co chwilę przytakując głową. Po zakończonej wizycie szczerze podziękował doktorowi i z siostrą na rękach udał się do samochodu. Posadził ją w foteliku na tyle samochodu i dokładnie przypiął pasami. Pół godziny później zaparkował pod sporych rozmiarów domem. Po drodze zdążyli wstąpić do sklepu aby wykupić lekarstwa i kupić dziewczynce ogromnego misia, który znacznie poprawił jej humor.
*tymczasem u Karlie*
- Słuchaj.. Mam tutaj parę umów, które musi podpisać Justin w związku z waszą współpracą. Niestety nie mogę tego załatwić. Wiem, że masz tylko 2 godziny przerwy, ale podjedź do niego i mi to załatw, dobra?- zapytała Marie na co dziewczyna spojrzała na nią spod byka, nie mając najmniejszej ochoty na wykonanie jej prośby.
- Dobra.. tylko zapisz mi gdzieś jego adres, bo nie wiem gdzie on mieszka. - powiedziała z niechęcią.
- Dam ci mój samochód, tylko uważaj i go nie rozbij.- rzuciła, mrucząc ostatnie słowa pod nosem, chwytając w dłoń pierwszą lepszą kartkę i zapisując na niej adres chłopaka. Chwilę później chwyciła dokumenty, które miała zabrać, klucze i kartkę z adresem i udała się w kierunku samochodu menagerki. Po drodze wpadła na - jak jej się wydawało - genialny pomysł. Wyciągnęła z torebki telefon i wybrała numer chłopaka. Odebrał dopiero za trzecim razem.
- Halo?- powiedział do słuchawki prawdopodobnie nie zdając sobie sprawy z tego, z kim rozmawia.
- Mam ci do podrzucenia pare świstków, nie mógłbyś po nie przyjechać?- zapytała bez zbędnego owijania z bawełnę.
- Nie mogę teraz. Jestem na serio uziemiony w domu na jakiś czas. Przyjechałbym, ale nie mogę stąd w żaden sposób wyjść, więc jak będę miał chwilę później to podjadę. – tłumaczył się.
- Okay. – odpowiedziała.– Nie przeszkadzam w takim razie. Do zobaczenia. – dodała po chwili po czym cmoknęła do telefonu wywołując śmiech chłopaka i rozłączyła się. Ostatecznie postanowiła załatwić to sama i szybkim krokiem udała się do samochodu. Po około 15 minutach już parkowała pod willą Biebera. Podeszła do drzwi frontowych i nacisnęła dzwonek po lewej stronie drzwi. Już chwilę później usłyszała zbliżające się kroki. Drzwi delikatnie się uchyliły, a w nich pojawił się Justin trzymający małą dziewczynkę na rękach. Na twarzy dziewczyny pojawiło się zdezorientowanie. Nie miała pojęcia kim była ślicznotka trzymana przez chłopaka. Pierwszą rzeczą jaka przyszła jej na myśl było coś niezbyt prawdopodobnego. Bieberowi nie udałoby się przecież ukryć przed światem faktu, że ma dziecko. Zganiła się za swoje myśli. Justin uśmiechnął się na jej widok i przesunął delikatnie w bok zapraszając do domu. 
- Cześć, jestem Karlie, a Ty?- zapytała posyłając słodki uśmiech w kierunku dziewczynki.
- Jazzy.- odpowiedziała zawstydzona chowając twarz w ramionach chłopaka.
- Nie wstydź się mała. To ta Karlie o której ci opowiadałem. Moja koleżanka. - Karlie zaśmiała się nerwowo, a w jej głowie zaczęły krążyć myśli: "co jeżeli to jest jego córka i on szuka matki dla niej i opowiadał jej o mnie. O MÓJ BOŻE!! On jej o mnie opowiadał, co oznacza tylko jedno… zakochał się we mnie i chce stworzyć prawdziwy dom. JA JESTEM ZA MŁODA!". Potrząsnęła głową starając się je odrzucić.
- Justin.. kiedy wróci mama? – Jazzy spytała cichutko Bieber, na co dziewczyna odetchnęła z ulgą..Po chwili w jej głowie zaczęły rodzić się kolejne pytania. Dalej nie potrafiła zrozumieć sytuacji w jakiej się znajdowała, a jej myśli zaczęły robić się coraz dziwniejsze: "To co tu jest kurde grane? Jakiś trójkąt chcą zrobić?! O NIE NIE NIE!! Nie będzie się tu takich rzeczy przy dziecku wyprawiało!"
- Mama z Jaxonem, wrócą za godzinę. Powinnaś się jeszcze przespać, bo jesteś chora. – pocałował ją w czoło, a Karlie poczuła się słabo. "To jest jeszcze jakiś chłopiec? Nie ogarniam tego. Umrę."- myślała. Chłopak zaniósł dziewczynkę na górę. Gdy wrócił gestem ręki zaprosił Karlie do salonu.
- Moja siostra jest przesłodką istotą, zwłaszcza wtedy gdy chce jej się spać. – zaśmiał się i wskazał dziewczynie miejsce na sofie. Gdy tylko usłyszała, że nazywa on dziewczynkę siostrą odetchnęła z ulgą i usiadła we wskazanym przez niego miejscu.
- Bardzo słodka dziewczynka. Mam nadzieję, że będę miała okazję ją jeszcze lepiej poznać.– posłała w kierunku chłopaka uśmiech, a on kiwnął głową na tak.
- Z pewnością.– seksownie mrucząc jej do ucha.. – To co cię do mnie sprowadza? – spytał bardzo oficjalnie odsuwając się od niej.
- Mam jakieś papierki, które musisz podpisać. Marie nie miała czasu, więc wysłała mnie. – wyjaśniła szybko.


- Miałem nadzieję, że wyznasz mi miłość i będziemy się namiętnie kochać na kanapie, a ty mi o jakichś papierkach. Pff.. – powiedział poważnie, kładąc się na jej udach. – To co? Może jednak? – spytał bawiąc się dłonią dziewczyny, co chwilę składając na niej delikatne pocałunki, co wydawało jej się dziwne ze względu na łączące ich relacje. Zignorowała jednak tę myśl i wolną dłoń wplotła we włosy chłopaka po czym zaczęła się nimi bawić.
- Oh Bieber! – westchnęła cicho, a zaraz potem się zaśmiała. – Po cholerę ja tu jeszcze siedzę? – spojrzała w dół na twarz chłopaka leżącą na jej kolanach.
- Bo za mną tęskniłaś i to jest taka nasza gra wstępna na dzisiaj? – powiedział pytająco i podniósł się do góry. – Chodź do mnie skoro już tu jesteś. – uśmiechnął się i wskazał ręką na schody. Poszłam w wyznaczonym kierunku i chwilę później byliśmy u niego w pokoju.
- To co Bieberku.. podpiszesz mi te pap.. – Karlie nie zdążyła dokończyć, bo Justin zamknął jej usta namiętnym pocałunkiem. Nie przestając jej całować, rzucił ją na swoje dwuosobowe łóżko. Jego ręce były wszędzie, ale dziewczyna nie była mu dłużna. Zaczęła podnosić jego koszulkę i jednocześnie zachłannie całować jego szyję. Wtedy właśnie usłyszeli skrzypnięcie drzwi.
- Justin.. chce mi się kupkę. – mała Jazzy weszła do pokoju i podeszła do łóżka. – to twoja dziewczyna? – spytała z ciekawością.
Bieber był zmieszany i szybko usiadł poprawiając swoją koszulkę. Karlie zrobiła to samo i uśmiechnęła się do dziewczynki.
- Nie kochanie. To moja koleżanka z pracy. – powiedział schylając się do niej. – yyy.. Karlie.. to my zaraz, znaczy ja.. zaraz wrócę. Idziemy zrobić kupkę. – powiedział do swojego gościa i zakłopotany wyszedł z małą siostrzyczką na rękach.
Modelka zaśmiała się sama do siebie i położyła się plackiem na łóżku. Zapach, który poczuła był strasznie pociągający i przypominał jej zapach jej pościeli po nocy z Bieberem. Mogłaby tak leżeć cały dzień, ale Justin w końcu wrócił.
- Ręce umyłeś mam nadzieję.. – zaśmiała się Karlie, kiedy chłopak zamykał za sobą drzwi.
- Nie musiałem ich myć, bo mama z moim młodszym bratem wrócili na czas do domu. – powiedział przekręcając klucz w drzwiach.
-Czyli się wykręciłeś od kupki.. – uniosła brew i szturchnęła go w ramię. – Zaraz muszę wracać, więc podpisz te dokumenty w końcu. – zasugerowała mu i położyła się znowu na łóżku.
- A co będę za to miał? – dopytywał się piosenkarz skacząc koło niej na posłaniu.
Nie odpowiedziała mu na pytanie, więc położył się na niej i zaczął ją delikatnie całować po kościach policzkowych.
- Tak się zastanawiam Bieber, czy my aby nie za dużo razy pieprzyliśmy się jak na tak krótką znajomość? Poza tym dobrze wiemy, że publicznie nie potrafilibyśmy siebie nawzajem znieść.. – dziewczyna mówiła, ale chłopak zszedł tylko z pocałunkami na szyję. –Justin. – powiedziała, bo ją olał.
- Musisz psuć tak miłą chwilę? – podniósł na nią wzrok, a ona rozluźniła się i opadła na poduszkę. Bieber natomiast wrócił do poprzedniej czynności tym razem złączając ich wargi.
- Nie miałeś mi czegoś podpisać? – wysapała po chwili, przerywając tym samym gorący pocałunek.
- Ohh Zamknij się! – chłopak zsunął się z modelki i teraz leżał obok, nie na niej.
Spojrzała w górę na czarny sufit pokoju swojego… przyjaciela? Nie, raczej znajomego. Zastanawiała się o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego Bieber tak bardzo ją kręci. Ona go nawet nie zna, w sumie sama nie wie czy go lubi. Ich pierwsze spotkanie nie było najlepsze i za każdym razem jak pokażą się razem publicznie, można domyślić się, że będą się nienawidzić. Za bardzo zależy im na sławie, żeby pozwalać na przyćmienie przez kogokolwiek. Nie ważne, czy byłby to przyjaciel czy ktoś z rodziny. Tym bardziej jeśli byłby to ktoś z nawet nie bliskich znajomych.
Dziewczyna wyrwała się z zamyślenia i spojrzała na chłopaka leżącego obok niej. Szturchnęła go łokciem, ale on odwrócił głowę w bok.
-Ej! – znów go szturchnęła i tym razem nie zrobił nic. – Obraziłeś się? – spytała pochylając się nad nim.
Nie odpowiedział nic, więc pocałowała go w usta. Wtedy on objął dłońmi jej talię i przyciągnął do siebie.
-Zachowujemy się jak para. – szepnął chłopak po chwili kiedy to on znowu był nad nią.
- Wiem, ale nią nie jesteśmy i nigdy nie będziemy. – uśmiechnęła się do niego ze szczerością, co młody piosenkarz z chęcią odwzajemnił.
- Wiem, że to głupio zabrzmi, ale cieszę się, że podchodzimy do tego tak samo. – cmoknął ją w usta. – to gdzie masz te papiery? – spytał chcą z niej zejść, ale tym razem to ona przyciągnęła go do siebie i zaczęła namiętnie całować.
- Justin gdzie jest.. umm przepraszam. – do pokoju weszła matka Justina.
- Cześć mamo. – chłopak uśmiechnął się schodząc z lekko zarumienionej dziewczyny. – to jest Karlie. Pracujemy razem.. – powiedział, chociaż dokładnie zdawał sobie sprawę z tego jak głupio to brzmi. Przecież ludzie pracujący ze sobą, nie siedzą u siebie w domu i nie całują się w ten sposób, ale nie wiedział co ma powiedzieć. W końcu to co powiedział było prawdą, chociaż trochę dziwną, ale prawdą.
- Dzień dobry. – powiedziała modelka z nieśmiałym uśmiechem, co było do niej zupełnie nie podobne. Jednak kobieta w średnim wieku, nie wiedzieć czemu, strasznie ją zestresowała.
 - Dzień dobry. To ja wam nie przeszkadzam. – uśmiechnęła się i nie czekając na odpowiedź, wyszła.
Justin znowu pochylił się nad dziewczyną, żeby złożyć na jej ustach kolejny pocałunek, jednak ona lekko go odepchnęła i usiadła poprawiając pomiętą bluzkę.
- Muszę już wracać. Moje przerwa kończy się.. – spojrzała na zegarek i bardzo szybko podniosła się z miejsca. – 30 minut temu się skończyła! Zabiją mnie. – powiedziała i usiadła znowu.
Chłopak wziął papiery i przeglądając pośpiesznie, podpisał je.
- Dziękuję. Zadzwoń czy coś.  – powiedziała i chwyciła za klamkę, gotowa do wyjścia. Jednak Bieber przyciągnął ją do siebie tak, że siedziała teraz na jego kolanach.
- Jasne. Ja zadzwonię, a ty znowu nie odbierzesz. – powiedział robiąc smutną minkę. – albo napiszę smsa, a ty mnie olejesz. Justinkowi jest smutno. – powiedział robiąc w jej stronę Dziubek.
- Oj przestań. Jakoś się spotkamy niedługo. – cmoknęła go w nos, olewając wystawione wargi, czekające na pocałunek.
Piosenkarz z grymasem pomógł jej wstać i odprowadził do drzwi wejściowych.
- Do zobaczenia. – powiedziała do niego i słodko się uśmiechnęła.

~~~


Dziękujemy za odwiedziny i komentarze. ;) Nie miałyśmy czasu, żeby dodać rozdział wczoraj, za co serdecznie przepraszamy. <3 Kolejna notka pojawi się za tydzień i dodamy ją razem w Łodzi :D u mnieee! ;) Annie przyjeżdża na moją imprezę z okazji 18 urodzin, będzie chlanie.. ale zanim to się stanie, dodamy rozdział ;D
Nie mam pojęcia co Wam tu jeszcze napisać...
Chciałybyśmy, żeby nasze opowiadanie podobało się chociaż kilku osobą. Więc jeśli czytasz, napisz co myślisz o rozdziale. :) Będziemy bardzo wdzięczne. 

Juka&Annie

+ jeśli chcecie być informowani o nowych notkach po prostu kliknijcie follow na naszym koncie @karliesworld lub zostawcie w komentarzu nazwę swojego twittera <3

1 komentarz: