niedziela, 23 czerwca 2013

11. Rozdział 11

Justin cały poprzedni wieczór rozmyślał nad Karlie. Sam nie wiedział czemu, jednak myśląc o niej śmiał się sam do siebie. To jest naprawdę super mieć kogoś z kim ma się same dobre wspomnienia. To się nie zdarza i chłopak zastanawiał się jak to możliwe, że modelka nie kojarzy mu się z niczym złym. Przecież każdy ma jakieś wady, a ona zdawała się ich nie mieć. Mimo to chłopak nie mógł pozwolić, żeby zbyt bliska znajomość z nią przyćmiła go w jakiś sposób.
Tego ranka jednak, jego głowę zaprzątała zupełnie inna kobieta. Zupełnie różna od Karlie i szalenie pociągająca. Mimo swojej skromności i takiej zwyczajności, było w niej coś, co Justina do niej ciągło. Może to wspomnienia z dzieciństwa, o ukochanej dziewczynie. Może po prostu nie tyle go do niej ciągnie, ale bardziej ciekawi co robiła przez ostatnie lata i jak bardzo zmieniła się odkąd ostatnio się widzieli.
Dzisiaj Justin miał do załatwienia kilka spraw związanych z ważnym występem, oraz spotkanie z fanami w centrum handlowym. Wstał bardzo wcześnie i zaczął robić wszystko tak żeby zdążyć na spotkanie z Sam. Nie chciał jej znowu zawieść.
Koło 10 a.m. siedział w biurze swojego menagera, który omawiał sprawy techniczne z organizatorem show na które go zaprosili. Piekielnie się nudził i nie mógł się doczekać spotkania o 3 p.m. Nie zwracał uwagi na to o czym mówili i zaczął rozmyślać o różnych rzeczach, które przydarzyły mu się ostatnio i tych, które się niedługo wydarzą. Dzięki temu w niezwykle szybkim tempie na zegarkach wybiła godzina 11 a.m. i chłopak ze swoim menagerem kierowali się w stronę centrum handlowego, gdzie miało odbyć się spotkanie z fanami.
Z Belieberkami czas zawsze leci mu szybko, więc nawet się nie obejrzał a było po 2 p.m. Na szczęście spotkanie dobiegło końca i chłopak mógł odetchnąć z ulgą, że zdąży podjechać do pod szkołę Samathy zanim ona skończy lekcje.
Młody gwiazdor siedział za kierownicą swojego nowego samochodu i śpiewał wszystkie piosenki jakie leciały w radio, śmiejąc się sam do siebie z własnej głupoty. Cieszył się jak dziecko z głupiego spotkania z dziewczyną. Już dawno tak nie miał. To było niesamowite uczucie. Zdawało mu się, że może wszystko.
Widząc szary budynek szkoły, nastolatek zwolnił i już chwilę później zaparkował w wolnym miejscu na parkingu. Spojrzał na zegarek i zauważył, że przybył chwilę przed czasem. Wyjął ze schowka samochodowego, okulary przeciwsłoneczne. Przeczesał włosy przed lusterkiem aucie i założył okulary na nos. Wysiadł z samochodu i zamknął drzwiczki. Oparł się o maskę wdychając gorące, ale świeże powietrze. Chwilę później ze szkoły zaczęli wychodzić ludzie. Coraz większy tłum zbierał się koło Justina, którego nawet to nie mogło teraz zirytować. Pospiesznie szukał wzrokiem Sam, starając się zignorować coraz głośniejsze piski nastolatek. Kilka z nich podbiegło, bo chciało sobie zrobić z nim zdjęcie, niektóre prosiły również o autograf. Chłopak nie chciał odmawiać, nigdy tego nie robi swoim fanom, więc dosyć szybko podpisał się w każdym podanym mu zeszycie i zaczął pośpiesznie robić sobie zdjęcia z dziewczynami. Wszystkie fotki zrobił swoim Iphonem.
- Wstawie je dzisiaj na twittera. – powiedział im i miło się uśmiechnął, chowając telefon do kieszeni swoich opuszczonych spodni. Wtedy właśnie zobaczył osobę dla której tu jest i uśmiechnął się jeszcze szerzej, o ile to było możliwe. Próbował udawać wyluzowanego, chociaż tak naprawdę trochę się stresował tym spotkaniem. Sam nie wiedział do końca czemu. Przyjął pozycję jaką miał przed spotkaniem wszystkich fanek i rozmawiał z nimi o głupotach co chwilę, ukratkiem spoglądając na Samanthę.
Dziewczyna gdy tylko zobaczyła go opartego o maskę samochodu, w ciemnych okularach ze śnieżnobiałym uśmiechem, momentalnie przyspieszyła kroku, zostawiając swoje koleżanki z tyłu i szeroko się do niego uśmiechnęła. Zza jej pleców zaczęły dochodzić głośne piski, a ona jak gdyby nigdy nic podeszła do niego, witając się z nim całując go w policzek, na chwilę się przy nim zatrzymując. Spojrzała w oczy chłopaka i zobaczyła w nich radosne iskierki.  Posłała w jego kierunku jeszcze szerszy uśmiech, a po chwil szepnęła - jedziemy? - Przerywając tym samym panującą między nimi ciszę.
Brązowooki skinął delikatnie głową, dając znak, że się zgadza, a już po chwili stał przy drzwiach od strony pasażera otwierając je przed Samanthą. Zamknął je za nią i szybkim krokiem okrążył samochód i wsiadł do samochodu.  Nastolatki, które cieszyły się jego obecnością zaczęły buczeć, jedna się nawet popłakała, ale Justin posłał jej całusa, co dziewczyna odwzajemniła uśmiechem. Samantha odchrząknęła by zwrócić jego uwagę z powrotem na siebie.
- Gdzie chcesz jechać? Zgaduję, że jesteś głodna, co nie?- zapytał posyłając jej szczery uśmiech.
- Ba! Umieram z głodu! - odpowiedziała odwzajemniając uśmiech. Czuł się niesamowicie w jej towarzystwie, mimo że spędził z nią dopiero kilka minut. To wszystko wydawało się być idealne. Dziewczyna była śliczna, gęste rzęsy okalały jej duże oczy, a na nosie miała pojedyncze piegi dodające jej uroku. I zupełnie nie przejmowała się tym, że jest sławny, przecież znała go już tyle lat!  Brakowało mu tej swobody w rozmowach, jaka otaczała go w jej towarzystwie.
- No to może opowiesz mi co się u Ciebie działo przez te kilka lat.- zagadnął coraz bardziej niecierpliwiąc się na jej opowieść. Był tego ciekaw jak niczego innego.
- Nie działo się nic takiego. Jestem zwykłą nastolatką z nudnym życiem, nie to co Ty! Wielka gwiazda, znana na całym świecie! Bożyszcze nastolatek! Jak to jest być sławnym?- zapytała z zainteresowaniem, starając się odciągnąć rozmowę od jej osoby.
- To świetne uczucie, chociaż czasem bardzo męczące... - zaczął opowiadać.
***
- Karlie, Kochanie! Skup się! Nie mamy na to całego życia! Pokaz już za 5 dni! Musisz wypaść świetnie!- krzyczała Marie. Stresowała się tym pokazem bardziej niż jej podopieczna. Wiedziała, że jest on swego rodzaju bramą do wyższego szczebla kariery.
- Marie, uspokój się! Obie wiemy, że wypadnę świetnie i wzrok wszystkich osób tam zgromadzonych będzie spoczywał na mnie. Jak zawsze.- powiedziała znudzona tym wszystkim blondynka. Właśnie w tej chwili odczuła wielką potrzebę rozrywki. Chciała spędzić trochę czasu ze swoją najlepszą przyjaciółką, w końcu ta przyjechała do niej na 3 tygodnie, a prawie tydzień z tego już minął, mimo że dziewczyny spędziły ze sobą bardzo mało czasu. Myślami znajdowała się przy Alex. Postanowiła spędzić z nią jak najwięcej czasu żeby potem nie pluć sobie w twarz, że kolejny raz przez większość wizyty dziewczyna zdana była na samą siebie.
- Karlie, chciałam Ci kogoś przedstawić.- głos menagerki wyrwał ją z zamyślenia. Delikatnie potrząsnęła głową, aby odpędzić od siebie myśli, które krążyły po jej głowie i spojrzała przed siebie. Wysoki, szczupły, jednak dobrze zbudowany chłopak o niesamowitych oczach i cudownym uśmiechu wpatrywał się w nią pożądliwym wzrokiem. Prychnęła cicho pod nosem, mając nadzieję, że tego nie usłyszy. Przybrała swoją obojętną minę.
- Jestem Karlie, ale jestem pewna, że to już wiesz. - rzuciła chłodnym tonem, jednak chłopak nawet na to nie zareagował.
- Francisco. - powiedział z uśmiechem wyciągając w jej kierunku dłoń. W jej głowie zaczęło krążyć jego imię. Skądś je kojarzyła. Tego była pewna. Dopiero po chwili delikatnie uderzyła się w czoło.
- Czekaj, czy Ty przypadkiem nie jesteś modelem?- zapytała, a na jego twarz wkradł się jeszcze szerszy uśmiech.
- Tak, dlatego też tu jestem. Mamy wziąć udział we wspólnej sesji.
- Marie, chciałabyś mi coś jeszcze powiedzieć?- zapytała patrząc z ostrą miną na swoją menagerkę.
- Em, no tak jakby.. masz jutro sesję. Nie mówiłam Ci? Musiało wypaść mi z głowy.- odpowiedziała, a na jej twarzy pojawił się cień zakłopotania.
- Powiedz mi przynajmniej o której.- powiedziała w dalszym ciągu poddenerwowana.
- Podaj mi swój adres to po Ciebie podjadę.- powiedział uśmiechając się. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać czy jego uśmiech kiedykolwiek schodzi z twarzy. W prawdzie był naprawdę uroczy jednak z każdą chwilą coraz bardziej irytujący. Wywróciła oczami i chwyciła kartkę leżącą niedaleko, rozejrzała się w poszukiwaniu długopisu i już po chwili podała chłopakowi swój adres.
- Będę po Ciebie o 9. Nie spóźnij się!- rzucił. Normalnie pewnie by jej się to spodobało, jednak nie w tym wypadku Aktualnie jej myśli krążyły wokół brązowookiego. Sama nie wiedziała dlaczego tak jest. W jednej chwili przemknęło jej przez myśl, że już się za nim stęskniła. Ale jak to? Przecież widzieli się niecałe 24 godziny temu. Poza tym nie byli razem, prawda? Poza tym to Karlie, ona NIE TĘSKNI! Postanowiła wyjść na chwilę i zadzwonić do niego, żeby chociaż przez chwilę usłyszeć jego głos.
- Karlie, koniec przerwy! Wracamy do prób. - zarządziła Marie. "To ja miałam jakąś przerwę?" przemknęło przez jej myśl. Nie chcąc jednak powodować kolejnej kłótni po prostu wykonała polecenie menagerki i znowu zaczęła bezsensownie krążyć po holu ćwicząc przy tym różne miny.

- O! Ta mina jest świetna! Jeśli przejdziesz z nią przez wybieg, spełnisz swoje zadanie i przyciągniesz uwagę wszystkich gości!
~~~
Przepraszamy za błędy i mamy nadzieję, że Wam się podobał. 
A&J 

1 komentarz: